Reklama

Katolicka podstawówka w Lublinie

Gdy wymawiamy słowo „szkoła”, jako dorośli mamy przed oczyma zazwyczaj duży budynek, z którego dzieci chętnie uciekają. Kojarzy się nam z hałasem, bójkami uczniów na korytarzach, z przemocą, agresją i wszelkiego rodzaju używkami. Generalnie stwierdzamy, że nie jest dobrze, ale też i nie jest nudno. Kolejne ekipy rządzące fundują nam co kilka lat nowe prawo oświatowe - ustawy, podstawy programowe, wykazy lektur, terminy wolnych dni i nowe stawki wynagradzania nauczycieli.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po 1989 r. zaczęły w Polsce masowo powstawać szkoły katolickie. Obok tych z tradycjami, starych szkół zakonnych, nowe, bez tradycji i często bez odpowiedniego zaplecza. Powstawały na fali dopiero co odzyskanej wolności, z zapału ludzkich serc. Liczyło się tylko to, że w wolnej Polsce mogą powstawać wolne szkoły. Jedną z takich szkół jest Katolicka Szkoła Podstawowa w Lublinie, która ma już ponad dwadzieścia lat. Powstała 1 września 1991 r. w dawnym budynku katechetycznym na terenie placu kościelnego kościoła św. Jadwigi Królowej. Mała, bo licząca niespełna setkę dzieci, skromnie wyposażona a jednocześnie kolorowa, przytulna i ciepła. Szkoła, z której dzieci nie chcą wracać do domu, a gdy są chore, rozpaczają, że nie mogą pójść do szkoły, zaś w czasie wakacji przysyłają setki kartek z pozdrowieniami. Szkoła „dziwna”, bo bez niecenzuralnych słów, kradzieży, agresji, przemocy i używek. Szkoła katolicka, czyli powszechna i otwarta. Obok dzieci zdrowych uczą się w niej dzieci z różnego rodzaju zaburzeniami emocjonalnymi: autyzmem, porażeniem mózgowym, zespołem Aspergera, a także niepełnosprawne ruchowo. Kiedyś przez wiele lat uczyła się w niej niewidoma od urodzenia Kasia.
Choć w nazwie szkoły nie ma słowa: integracyjna, na co dzień mieszają się w niej dzieci zdrowe z chorymi. Nikt nikomu nie dokucza, uczniowie sobie pomagają i nie odczuwają między sobą różnic. Razem z dziećmi urodzonymi w Polsce uczą się dzieci z różnych krajów i kontynentów. Ostatnio uczyło się tu rodzeństwo Juan i Elena z Meksyku. Gdy pięć lat temu przyjechali z rodzicami do Lublina, nie mogli znaleźć dla siebie szkoły. Tam gdzie trafiali, nie zostali przyjęci, bo nie znali języka polskiego. U nas po paru miesiącach występowali na scenie, a po czterech latach osiągnęli najlepszy wynik w konkursie ortograficznym wśród uczniów lubelskich szkół.
Relacje i więzi, jakie tworzą się między nami są tym, co warto przeżywać, aby ubogacać siebie i innych. Dobrze jest pracować w takiej szkole i uczyć się dobroci od najmłodszych. Otwartość wspólnoty szkolnej zrodziła odruch pomocy innym, bardziej potrzebującym. W ciągu każdego roku szkolnego uczniowie inicjują wiele akcji charytatywnych lub włączają się w już istniejące, takie jak: „Wigilia na Starym Mieście”, „Mikołaj o Tobie nie zapomni”, „Pomóż dzieciom przetrwać zimę”. Szkolne Koło Caritas organizuje loterie fantowe, sprzedaż ciast lub stroików świątecznych, z których dochód w całości przeznaczany jest na rzecz ubogich. Właściwie każda okazja jest dobra, by nasze życie zamienić w służbę drugiemu. Szkolna wycieczka i wizyta w sierocińcu prowadzonym przez siostry Miles Jezu we Lwowie zaowocowały m.in. tym, że rodzice jednego z uczniów zaadoptowali dziecko z tamtego sierocińca. Współpracując przez lata ze Wspólnotą Pomocy Polskim Szkołom na Wschodzie wielokrotnie przewoziliśmy książki i pomoce szkolne do szkół na terenie Ukrainy, Białorusi i Litwy; gościliśmy dzieci stamtąd w naszej szkole i w rodzinach uczniów. Niedawna wizyta pani Wiktorii z Żytomierza, oddalonego od Lublina o 700 km, zrodziła pomysł zaproszenia stamtąd dzieci polskiego pochodzenia do naszej szkoły i naszego miasta. Nawiązaliśmy kontakt z uczniami niedzielnej szkoły polskiej w Tbilisi, potomkami zesłańców polskich okresu II wojny światowej. Te i inne wspólne działania uczą małe jeszcze dzieci, że człowiek nie żyje tylko dla siebie, że nie może myśleć tylko o sobie, że warto żyć dla innych i całe życie pomagać drugiemu człowiekowi. Świadomość, że w oczach Boga wszyscy są tak samo ważni, niezależnie od tego, kim są, co posiadają i gdzie mieszkają, uczą małych Polaków, jak być wielkimi ludźmi. Mamy nadzieję, że odruch serca wytworzony właśnie teraz będzie towarzyszył naszym wychowankom przez ich całe dalsze życie.
Żeby tak wiele wymagać od wychowanków, jeszcze więcej należy wymagać od siebie. Słowa Jana Pawła II „Wymagajcie od siebie, nawet gdy inni od was nie wymagają”, od lat każdego dnia towarzyszą wszystkim pracownikom placówki. To oni dbają o ciepłą i pełną szacunku atmosferę w szkole. To dzięki wzajemnej życzliwości uczniowie mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa. Wiedzą, że zawsze mogą liczyć na swoich wychowawców, ze wszystkim mogą przyjść do nich i znajdą pomoc. Postawa wychowawcy, całe jego życie, to, kim jest i jaki jest, a nie to, co ma i co posiada, jest przecież najważniejsze. Dobry wychowawca musi być wzorem dla swoich wychowanków. Wie, że gdy wymaga od podopiecznych dyscypliny, sam musi być zdyscyplinowany. Gdy oczekuje, aby czegoś nie robili, sam musi pokazać, że on również sprosta temu wymaganiu. Gdy wymaga szacunku od dziecka, musi umieć okazać, że on też szanuje swoich uczniów i współpracowników. Być może szkoła ta jest jedną z niewielu w naszym kraju, w której żaden pracownik nie zapalił papierosa od początku jej istnienia. Obok dawania świadectwa jeszcze i to „najważniejsze i niewidoczne dla oczu”. To nie tyle wiedza i talent pedagogiczny, co raczej mądrość i wiara, która daje siłę aby być dla swoich podopiecznych przyjacielem i zarazem autorytetem. Świadomość, że dobra szkoła to drugi dom dla dziecka, w którym nauczyciele dużo wymagają, ale też bardzo kochają, oraz że szkoła to nie tyle przekaz wiedzy, co raczej formowanie młodego człowieka, daje siły, do tak ogromnej pracy i poczucie satysfakcji. A tak naprawdę o powodzeniu szkół katolickich decyduje fakt, że tam Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu. A tam, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystkie inne sprawy są na miejscu właściwym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. prałat Henryk Jagodziński nuncjuszem apostolskim w Ghanie

[ TEMATY ]

nominacja

dyplomacja

diecezja kielecka

kolegium.opoka.org

Ks. prałat dr Henryk Jagodziński – prezbiter diecezji kieleckiej, pochodzący z parafii w Małogoszczu, został mianowany przez Ojca Świętego Franciszka, nuncjuszem apostolskim w Ghanie i arcybiskupem tytularnym Limosano. Komunikat Stolicy Apostolskiej ogłoszono 3 maja 2020 r.

Ks. Henryk Mieczysław Jagodziński urodził się 1 stycznia 1969 roku w Małogoszczu k. Kielc. Święcenia prezbiteratu przyjął 3 czerwca 1995 roku z rąk bp. Kazimierza Ryczana. Po dwuletniej pracy jako wikariusz w Busku – Zdroju, od 1997 r. przebywał w Rzymie, gdzie studiował prawo kanoniczne na uniwersytecie Santa Croce, zakończone doktoratem oraz w Szkole Dyplomacji Watykańskiej. Jest doktorem prawa kanonicznego.
CZYTAJ DALEJ

Polacy w czołówce pielgrzymów Roku Świętego 2025

2026-01-05 14:44

[ TEMATY ]

Jubileusz Roku 2025

Monika Książek

Pielgrzymka Archidiecezji Częstochowskiej pod przewodnictwem Abp Wacława Depo

Pielgrzymka Archidiecezji Częstochowskiej pod przewodnictwem Abp Wacława Depo

Jubileusz był rzeczywiście rokiem łaski. Duchowy wymiar Jubileuszu pozwolił zobaczyć lud wierzący w drodze, spragniony modlitwy i nawrócenia - wskazał abp Rino Fisichella, proprefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji, podczas konferencji prasowej podsumowującej Rok Jubileuszowy 2025. Hierarcha dodał: „Droga się nie kończy. Była to tylko ważna stacja - przygotowująca nas do kolejnego wydarzenia łaski o globalnym zasięgu, które już czeka za progiem”.

6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego, o godz. 9.30 Papież Leon XIV zamknie Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Obecny będzie prezydent Republiki Włoskiej oraz przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych, a także licznie zgromadzeni wierni. Tym prostym, a zarazem wymownym gestem - zamknięciem ostatnich Drzwi Świętych - zakończy się zwyczajny Jubileusz Roku 2025. W poniedziałek, 5 stycznia o godz. 17.30, Dykasteria ds. Ewangelizacji wraz z reprezentacją wolontariuszy odbędzie ostatnią pielgrzymkę do Drzwi Świętych, po której zakończy się droga, którą w tym roku podjęły miliony pielgrzymów, kierując się właśnie do tego symbolicznego miejsca.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego piszemy C+M+B na drzwiach i okadzamy domy?

2026-01-05 19:56

[ TEMATY ]

święto Trzech Króli

Epifania

C+M+B

AI

Litery na drzwiach, zapach kadzidła i barwne orszaki, przechodzące ulicami miast i wiosek – tak w wielu miejscach w Polsce wygląda 6 stycznia. O znaczeniu kredy, kadzidła i napisu C+M+B w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Choć dziś najczęściej mówimy „Trzech Króli”, pierwotnie 6 stycznia Kościół wspominał trzy wydarzenia: pokłon Mędrców, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wskazywały na Jezusa jako na obiecanego Mesjasza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję