Reklama

Rozmowa o Polsce

Syndrom Mojżesza?

Niedziela Ogólnopolska 45/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Robert Nęcek: - Czy z Pańskiej perspektywy można dzisiaj mówić o wyjątkowym kryzysie państwa?

Reklama

Lech Wałęsa: - Raczej nie. To dzięki środkom przekazu, telefonom, rozmawia się o danych wydarzeniach wszędzie, w każdym czasie i w każdej szerokości geograficznej. Mamy więc pewne złudzenie, iż wszędzie jest źle. Tymczasem w różnych minionych epokach było o wiele gorzej. Przede wszystkim musimy postawić diagnozę. Wtedy będzie można przypatrzeć się, jak to leczyć. Konsekwencją wielkiego zwycięstwa Solidarności - największego w tysiącleciu - było rozwiązanie Związku Sowieckiego, Układu Warszawskiego, połączenie NRD i RFN. Polskę kosztowało to szczególnie dużo! Ponad 60% gospodarki właściwie przestało istnieć! Fabryki, zakłady, stocznie - to wszystko upadło, gdyż pracowało na kierunek wschodni. Współpraca budowana przez 50 lat przestała istnieć z dnia na dzień. Gdyby rozwój ekonomiczno-społeczny był inny, byłoby łatwiej coś takiego uporządkować. Tymczasem nasz poziom rozwoju był na tyle wysoki, że trudności po rozpadzie tych współzależności były większe. Najwyraźniejszym przykładem jest Stocznia Gdańska. Cała jej produkcja wędrowała do ZSRR i w mgnieniu oka nagle wszystko padło. Zachód, nawet gdyby chciał, nie był w stanie kupić tego wszystkiego. Teraz obraliśmy kierunek zachodni, jest inne spojrzenie na pracę. Zachód się nie spieszy, ma inne tempo. Zarabiał na komunizmie, zarabiał na wojnie - tutaj też starym zwyczajem pragnie zarobić! Oczywiście, trochę przyspieszył, ale żyje dla siebie, a nie dla nas. Trzeba podkreślić, że nasze życie polityczne uwarunkowane jest Zachodem. Politycy nie mogą za dużo zrobić, bo to nie zależy od nich, lecz od kierunku zachodniego. W związku z tym nie mogą mieć programu i mądrych rozwiązań. Mogą dzielić biedę taką, jaka jest. W ten sposób, chcąc się wykazać, idą na walkę personalną. A walka personalna niszczy autorytety. Im wyżej, tym bardziej. Czyni się to właśnie po to, aby się wykazać i pokazać, po prostu po to, by istnieć politycznie.
Po drugie, spora część polityków zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie reelekcji. Tamtej pracy już nie ma, a drugiej prawdopodobnie nie będzie. Więc trzeba dokradać. Mówię Księdzu o tym, bo staram się zrozumieć chorobę, której symptomem są takie zachowania. Ale będzie się poprawiać. Wszyscy populiści i walczący personalnie będą odpadać, gdy gospodarka zacznie się kręcić! A gospodarka zależy od kierunku zachodniego. Wrócimy jeszcze na Wschód, ale wrócimy już w innym układzie.

- Czy to oznacza, że grozi nam syndrom Mojżesza?

- Dokładnie tak! Należałoby zrobić wszystko to, co zrobił Mojżesz. Poprowadzić cały kraj 40 lat.

- Ale to są dwa pokolenia...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Może nawet więcej, to zależy od nas... i od tego, jak długo będziemy musieli błądzić przez pustynię w odnajdywaniu naszej tożsamości narodowej. A na razie można mieć odczucie chybiania, na razie niezadowolenie może się potęgować.

- Dlaczego w obecnej Polsce żaden z aferzystów nie został ukarany?

- To jest inna sprawa. Mamy prawo takie, jakie mamy. A zależy ono od tych, którzy je tworzą. Ci zaś, którzy prawo tworzą, wiedzą, że do pracy nie wrócą, gdyż jej już nie ma. Próbują więc tworzyć luki, czegoś nie zauważać, coś omijać. Dlatego jedynym dobrym rozwiązaniem był system prezydencki i dekrety. Przewidywałem to. Ale ważniejsza była demokracja. Nie mogłem zatem osiągnąć planów inaczej, jak przez demokrację. Tylko że demokracja poszła w inną stronę, nie pasującą na te czasy. Była nieskuteczna. Wiele można było zrobić inaczej, ale należało forsować demokrację. Tymczasem masowo i sprawiedliwie wszystkiego zrobić się nie da. Obecny system może w końcu doprowadzi do normalności, jednak potrwa to dłużej. Czyli - kierunek jest dobry, tylko drogi zbyt kręte.

Reklama

- Na swojej stronie internetowej napisał Pan Prezydent kiedyś, że „Polska nie-rządem stoi”. Co Pan miał na myśli?

- Dokładnie to, co Księdzu teraz powiedziałem. Planowałem ogłaszać dekrety. Dekrety wymagają szybkiego działania. Polska wybrała inny system, nie prezydencki. Mamy więc ten inny system, ale niestety, nie jest on na te czasy. Parlament jest dobry, kiedy potrzebne są drobne poprawki. Trzeba dobrze dobrać prezydenta, dać mu szansę. Chodzi o trzon władzy. Popatrzmy na władzę teraz, chociażby w Gdańsku: marszałek samorządowy, wojewoda narzucony przez zwycięskie partie, prezydent. Iluż tu ludzi jest do rządów! Jak trudno jest się zorientować, kto komu podlega. W systemie prezydenckim jest jedna osoba, której wszyscy podlegają. Ona odpowiada i ona urządza, więc może spokojnie podejmować decyzje. Nikt wówczas nie przeszkadza. Taki system byłby obecnie lepszy. Podobnie z ekonomią i gospodarką. Proponowałem to i byłem w stanie to wykonać, ale potrzebowałem ludzi, którzy byliby odpowiedzialni w nowych warunkach. Oczekiwałem poparcia w warunkach demokracji. Niestety, nie otrzymałem przyzwolenia. Szkoda, bo wszystko wyglądałoby inaczej. Byłoby mniej niezadowolonych.

- Dlaczego Polacy tak tęsknią za minioną epoką?

Reklama

- Dzieje się tak z różnych względów. Ja też miałem kiedyś 30 lat, a nie 60, jak dzisiaj. Było biednie, ale jak było, tak było, i nie trzeba było się martwić. Dzisiaj trzeba martwić się o pracę. Wtedy biedę klepaliśmy równo. Dzisiaj wiem, że ktoś jest gorszy ode mnie, a lepiej zarabia. Człowiek stojący niżej intelektualnie zarabia lepiej od wykształconego, co jest nie do pogodzenia ze zdrowym rozsądkiem. Przy tak wielkich reformach ruszyliśmy wszystkich i każdego. Nie można było jednak dłużej czekać. Zatem wielu jest niezadowolonych. Mało osób jest przekonanych do reform. To będzie się zmieniało, ale nieco później. Był już najwyższy czas. Dlatego obecne pokolenie zapłaci najwięcej. Musimy jednak pamiętać o lepszym jutrze dla naszych dzieci.

- Czy można wyróżnić jakieś konkretne sektory życia publicznego szczególnie zagrożone korupcją?

- Niestety, nie można tego tak uprościć. W każdym sektorze są tacy, którzy szybko chcą zarobić. To są objawy czasów, w których żyjemy - normalne objawy nienormalnych czasów. Kiedy zacznie funkcjonować gospodarka, te objawy ulegną zmianie. Trzeba przy tym jednak zrozumieć, że nie tylko o wolność idzie. Obecnie widzimy dwie koncepcje urządzenia świata. Unia nie chce wpisać odniesienia do Boga i zapisu o wartościach chrześcijańskich. Unia Boga chce sprywatyzować. Chcą tylko prywatnie podchodzić do tych zagadnień, żadnych zasad moralnych publicznie, tylko wolność się liczy. Druga koncepcja mówi, że to człowiek jest najważniejszy. Trzeba wprowadzić wartości chrześcijańskie w politykę, gospodarkę, kulturę. Tylko w taki sposób możemy liczyć na lepszą i bezpieczniejszą przyszłość. Na razie triumfuje pierwsza koncepcja, nastawiona na wolność bez odpowiedzialności. Jest ona bardzo utopijna i zwodnicza. Trzeba robić wszystko, aby nie zwyciężała w przyszłości. Z taką utopią nie przeżyjemy XXI wieku.

- Czy „obecnymi czasami” można wytłumaczyć również polityczny cynizm?

Reklama

- Czasy to jedna sprawa, cynizm to druga, a komunizm, z którego wyszliśmy, to jeszcze inna. Jesteśmy zniszczeni moralnie i teraz widać, jak bardzo poddajemy się czasom. Wszystko można by załatwić szybciej, ale do tego potrzeba zdrowego kręgosłupa moralnego. Tymczasem wszystkiego trzeba pilnować, wszędzie czuwać. Zatem - to przede wszystkim czasy, w których żyjemy, ale i zniszczona moralność również.

- Czy można budować nową rzeczywistość z ludźmi nierozliczonymi za przeszłość?

- Właściwie powstaje pytanie, czy nie należałoby rozliczyć 99,9% Polaków. Każdy miał określone warunki, przecież Ksiądz również chodził do szkoły komunistycznej. Do każdego przypadku trzeba podejść indywidualnie.

- Ale Pan Prezydent wspomniał kiedyś, że „doły są reformowalne, ale góra jest niereformowalna”...

- Niektórzy bowiem zapędzili się za daleko. Wysoko nie ma żartów: albo się wygra, albo - kryminał. Wystarczy popatrzeć na Kubę i Fidela Castro. On choćby miał na kolana paść i strzelać, to władzy nie odda. Podobnie było u nas. Niektórzy tak daleko zaszli, że krok do tyłu byłby krokiem zabójczym, gdyż nikt nie uwierzyłby w to, czego dokonano. Dlatego na górze jest gorzej. Im wyżej, tym trudniej też reformować. To prawda, że dół jest w porządku. Kto nie odgrywał decydującej roli i nikt go nie naciskał, grożąc utratą życia - ten zachowywał się spokojnie i dobrze. Ale gdyby go postawiono na kluczowym miejscu, prawdopodobnie zachowałby się gorzej.

- Jaką rolę - według Pana - powinien w dzisiejszej rzeczywistości pełnić Kościół?

- Pracować z ludźmi na zasadach Dekalogu dla przyszłej rzeczywistości. Ale tu i teraz! Człowiek grzeszy, czyni zło w zależności od warunków, w jakich żyje. Kościół powinien być z człowiekiem, ale z myślą formowania go dla przyszłego życia, a nie doraźnych korzyści. Tutaj nie ma kolizji. Na podobnych zasadach powinni działać politycy - ale z myślą o dniu dzisiejszym. Kościół powinien być obecny w każdym elemencie życia i na każdym poziomie, ale właśnie z myślą o przyszłym życiu! Dlatego miałem kapelana. Dawałem do zrozumienia, że Kościół ma uczestniczyć w życiu człowieka nie z nasłuchu, nie tylko z konfesjonału, ale wchodząc w każdą dziedzinę i nauczać z myślą o przyszłej rzeczywistości.

- Dziękuję za rozmowę.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Znak Jonasza” w Ewangelii oznacza przede wszystkim osobę proroka

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pl.wikipedia.org

Jonasz głosi w Niniwie, grafika Gustawa Doré

Jonasz głosi w Niniwie, grafika Gustawa Doré
Jonasz słyszy słowo Pana „po raz drugi”. Księga ukazuje Boga, który ponawia posłanie, gdy prorok wraca z drogi ucieczki. Niniwa jest „wielkim miastem”, znakiem potęgi Asyrii, państwa budzącego grozę w Izraelu. Przepowiadanie ma formę skrajnie krótką. W hebrajskim brzmi: ʿôd ʾarbaʿîm yôm wə-nînəwê nehpāket – pięć wyrazów. Czasownik nehpāket pochodzi od rdzenia hāpak, „przewrócić, odmienić”. Ten sam rdzeń opisuje „przewrócenie” Sodomy, a tutaj staje się zapowiedzią, która prowadzi do przemiany całego miasta. Liczba czterdzieści w Biblii wiąże się z czasem próby i oczyszczenia. Reakcja Niniwitów zaczyna się od wiary: „uwierzyli Bogu”. Potem pojawia się post, wór i popiół, od możnych do najuboższych. Uderza włączenie zwierząt w znak publicznej pokuty. Tekst podkreśla także konkretną zmianę postępowania: odejście od „gwałtu” (ḥāmās), czyli przemocy i wyzysku. Finał nie opisuje wzniosłych uczuć, lecz czyny: „Bóg widział ich postępowanie”. Sformułowanie o tym, że Bóg „pożałował” kary, należy do biblijnego języka mówiącego o Bogu w kategoriach ludzkich (antropopatia); akcent pada na Jego wolę ocalenia. Św. Hieronim zwraca uwagę na wariant Septuaginty, gdzie w Jon 3,4 pojawia się „trzy dni”, i broni lektury „czterdzieści”, łącząc ją z postem Mojżesza, Eliasza i Jezusa. Św. Augustyn tłumaczy, że groźba wobec Niniwy nie jest kłamstwem, skoro prowadzi do nawrócenia. Św. Jan Chryzostom widzi w Niniwie miasto ocalone dzięki upomnieniu, które budzi sumienie, a nie zaspokaja ciekawość o przyszłości. Liturgia Wielkiego Postu stawia tę scenę przy prośbie o znak i kieruje spojrzenie ku nawróceniu, które obejmuje decyzje i relacje.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: "Czy chcesz stać się zdrowym?"

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Zmiana wymaga decyzji. Czasem przyzwyczajamy się do swoich słabości. Jezus pyta nie o historię, lecz o wolę.
CZYTAJ DALEJ

Inauguracja jubileuszu

2026-02-25 21:50

Biuro Prasowe AK

– Tak, jak nie sposób zrozumieć dziejów naszej ojczyzny bez Chrystusa i Jego Kościoła, tak nie można sobie wyobrazić historii Chrzanowa bez jego pierwszej i podstawowej wspólnoty wiary, przenikającej całe życie społeczności, kształtującej jej kulturę i tradycje – mówił kard. Stanisław Dziwisz w parafii św. Mikołaja w Chrzanowie, gdzie zainaugurowano dziś obchody jubileuszu 700-lecia parafii.

– Siedem wieków obecności kościoła w tym miejscu to nie tylko zapis historii, lecz przede wszystkim świadectwo żywej wiary pokoleń, które na tej ziemi odnajdywały Boga, czerpały z sakramentów i budowały wspólnotę opartą na Ewangelii. Tutaj przez stulecia rozbrzmiewała modlitwa, tutaj rodziły się powołania, to tutaj Służebnica Boża Janina Woynarowska kroczy ku świętości, tutaj ludzkie radości i cierpienia były składane w ofierze Chrystusowi – mówił proboszcz ks. Michał Kania, zaznaczając, że dzisiejsza Eucharystia jest nie tylko dziękczynieniem za minione wieki, ale też uroczystym zawierzeniem Bożej Opatrzności przyszłości parafii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję