Reklama

Pro i contra

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy wreszcie wygra sprawiedliwość?

Reklama

Zbrodniarze, którzy strzelali do górników w kopalni "Wujek" w grudniu 1981 r., dwukrotnie uniknęli już osądzenia. Wyrok sądu apelacyjnego zadecydował jednak o przywróceniu szansy na ich ukaranie. Sprawie tej poświęciło Życie Warszawy ważny, udokumentowany tekst Grzegorza Zasępy z Trybuny Śląskiej i Andrzeja Walentki: Wujek po raz trzeci. Głównym oskarżonym rozprawy apelacyjnej był... sąd okręgowy (nr z 1 marca). Jak piszą autorzy: "Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, że sąd pierwszej instancji popełnił wiele rażących błędów. Jerzy Wartak, oskarżyciel posiłkowy w procesie i jeden z przywódców strajku w grudniu 1981 r. w kopalni «Wujek», mówi ostrzej: - Te wyroki to była zwykła fuszerka.
W piątek w sądzie apelacyjnym nie stawił się żaden z 22 oskarżonych milicjantów. Głównym oskarżonym był katowicki sąd okręgowy. Sędziowie apelacyjni raz po raz obnażali błędy, jakich dopuszczono się w toku drugiego procesu zomowców z «Wujka». Długo wyliczał je sędzia Mirosław Ziaja, przewodniczący składu orzekającego (...). Sąd apelacyjny uznał, że jednym z poważniejszych błędów było nieuwzględnienie zeznań grupy tzw. taterników z Jackiem Jaworskim na czele. Przypomnijmy, że kilku instruktorów wspinaczki, którzy szkolili latem 1982 r. członków plutonu specjalnego ZOMO, zeznało, że milicjanci opowiadali, jak strzelali do górników. Jaworski przytoczył wypowiedź jednego z zomowców - «fik i ludzik znikł». Sąd pierwszej instancji uznał te zeznania za mało wiarygodne. - Taternicy utrzymują, że byliby w stanie rozpoznać tych zomowców. Sąd nie doprowadził do ich konfrontacji. Kiedy sędzia przewodniczący odczytywał wczoraj orzeczenie sądu apelacyjnego, na sali rozpraw rozbrzmiały brawa. (...)
Czesław Kłosek, jeden z przywódców strajku w kopalni «Manifest Lipcowy», do dzisiaj ma w kręgosłupie milicyjny pocisk. Jest oskarżycielem posiłkowym. Żeby pełniej uczestniczyć w rozprawach, ukończył prawo na Uniwersytecie Śląskim. - Kiedy usłyszałem wyrok, poczułem ulgę. Od razu widać, że skład orzekający w SA jest na wiele wyższym poziomie. Poprzednie wyroki były obarczone nie tylko błędami, ale stronnicze. Sąd wybierał sobie dowolnie dowody.
W trzecim procesie na ławie oskarżonych zasiądzie już nie 22, ale 19 byłych milicjantów. W tym też sąd apelacyjny upatruje nadziei na dojście do prawdy. Trzej uniewinnieni zomowcy będą przesłuchiwani w charakterze świadków i przez to zobowiązani do mówienia prawdy. Zdaniem sądu, może pozwoli to na zerwanie solidarności byłych milicjantów, którą prezentowali w poprzednich procesach. Na razie nie wiadomo, kiedy proces zacznie się od nowa".

Bezkarny mord

Reklama

Nasz Dziennik z 22-23 lutego przyniósł świetny kilkukolumnowy dodatek poświęcony sprawie nieukaranej stalinowskiej zbrodni sądowej na jednym z bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego - generale Auguście Emilu Fieldorfie "Nilu". Oto fragmenty otwierającego dodatek wywiadu red. Małgorzaty Rutkowskiej z p. Marią Fieldorf-Czarską, córką generała "Nila", pt. Liczyła się dla niego postawa moralna.
"M. R.: - Mija pół wieku od zamordowania przez komunistów Pani Ojca. W majestacie peerelowskiego bezprawia pozbawiono życia jednego z największych naszych bohaterów. Nikt nie odpowiedział za tę zbrodnię. Od lat toczy Pani walkę o sprawiedliwość - o osądzenie i ukaranie osób, które uczestniczyły w mordzie sądowym na Generale. Z jakim skutkiem?
M. F.-C.: - Po umorzeniu w 2000 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa usłyszałam, że jeżeli pojawią się jakieś nowe dowody, możliwe będzie jego wznowienie. Myślałam, że sprawą zajmie się IPN. Dostałam jednak odpowiedź od prokuratora, że po sprawdzeniu okazało się, że nie posiadają żadnych nowych dowodów. Ja już nic nie mogę więcej zrobić.
M. R.: - A co się dzieje ze sprawą Heleny Wolińskiej?
- M. F.-C.: - Oni bardzo lubią zaczynać działania, kiedy ktoś jest daleko i nic mu nie mogą zrobić. A przecież tu, w Polsce, mają pod ręką trzy osoby, które są bezpośrednio związane ze zbrodnią na Ojcu. Żyje Kazimierz Górski, śledczy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, który przesłuchiwał Ojca i «świadków» w jego sprawie oraz sporządził akt oskarżenia. Żyje prokurator Alicja Graff, która podpisała nakaz wykonania wyroku, żyje asystujący przy egzekucji Witold Gatner. I nic. Sąd III RP utrzymuje, że te osoby postępowały zgodnie z prawem. Z jakim prawem? Jeżeli prawo toleruje bezprawie, to nie jest żadnym prawem. Nie można się nim posługiwać ani zasłaniać. Hitlerowcy też uważali, że wypełniają prawo. Spolegliwość takich ludzi doprowadza do bezkarnego mordowania niewinnych Polaków. (...)
M. R..: - Dlaczego wymiar sprawiedliwości okazał się w tym przypadku tak słaby?
M. F.-C.: - Jestem pewna, że gdyby mego Ojca zamordowali Polacy, winni już dawno zostaliby osądzeni i skazani. A ponieważ zrobili to Żydzi... Dlaczego okazali tyle nienawiści wobec Ojca? Maria Górowska, która skazała go na śmierć, była narzeczoną przedwojennego porucznika. Przeżyła wojnę dzięki jego rodzinie. Dostała schronienie, przyprowadzała też dzieci żydowskie. Po wojnie, po powrocie narzeczonego z oflagu wzięła z nim ślub, ale całkowicie odseparowała się od jego rodziny. Nie okazała żadnej wdzięczności za uratowanie życia... (...)".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie przeproszono za zbrodnie

Nasz Dziennik powrócił do sprawy mordu na gen. Fieldorfie w tekście Anny Surowiec Nikt nie przeprosił (nr z 1 marca). Autorka pisała m. in.:
"W największej sali Instytutu Historii Uniwersytetu Łódzkiego zebrały się tłumy. Na spotkanie z panią Marią Fieldorf-Czarską, córką bohatera - gen. "Nila", przyszli nie tylko kombatanci, studenci i profesorowie. Są także uczniowie kilku szkół, których przyprowadzili nauczyciele. Bo to przede wszystkim do młodzieży skierowana jest ta niezwykła lekcja historii, której dziś mogą jeszcze wysłuchać z ust świadków (...). Córka gen. Fieldorfa Maria Fieldorf-Czarska powiedziała, że nikt do dzisiaj nie zadośćuczynił rodzinie, nikt nie przeprosił za zbrodnię na jej ojcu. - Pan Kwaśniewski przeprosił w Jedwabnem Żydów, a nas, rodzin pokrzywdzonych przez system komunistyczny, do dziś nikt nie przeprosił - podkreśliła. (...)".

Reforma podatkowa uderzy we wszystkich

Reklama

Tak twierdzi Leszek Kraskowski w tekście pt. Stracą biedni, stracą bogaci (Super Express z 1-2 marca). Według Kraskowskiego: "Wszystkie propozycje Kołodki, ujęte w «Programie naprawy finansów Rzeczpospolitej», sprowadzają się do jednego: będziemy płacić wyższe podatki. Szumnie zapowiadana zerowa stawka podatkowa dla najbiedniejszych dotyczyć ma jedynie tych, którzy zarabiają 2600 zł rocznie (miesięcznie 216 zł 66 groszy brutto). Tymczasem dziś kwota wolna od podatku wynosi 2789 zł 89 gr. (...)". Kraskowski cytuje opinię Krzysztofa Dzierżawskiego z Centrum im. Adama Smitha: "Propozycja zerowej stawki podatkowej miałaby sens, gdyby objęła ludzi pracujących za płacę minimalną (800 zł - red.). A tak minister finansów po prostu się ośmiesza. To jest śmieszne i skandaliczne".
Najgorszym ciosem w rzeszę podatników (uderzy w ok. 10 mln osób) będzie zniesienie wspólnego rozliczenia małżonków. Minister Kołodko usprawiedliwiał to tym, iż takie rozliczenie "dyskryminuje samotnych podatników!".

Brutalna walka o władzę w SLD

Bogdan Wasztyl pisze w krakowskim Dzienniku Polskim (z 28 lutego) w tekście Sojusz przed bitwą, że "w śląskich strukturach Sojuszu Lewicy Demokratycznej rozpoczęła się brutalna walka o władzę". Jej najjaskrawszym przykładem była drastyczna klęska wyborcza posła SLD Kazimierza Zarzyckiego, pełniącego obowiązki przewodniczącego Śląskiej Rady Wojewódzkiej SLD podczas wyborów do władz partii na miejskim zjeździe SLD. Zarzycki "odpadł już w przedbiegach", nie uzyskując nawet mandatu na zjazd wojewódzki. B. Wasztyl widzi w klęsce Zarzyckiego wyraz szerszego rozczarowania dużej części członków SLD, dla których zabrakło stanowisk. Pisze, że wraz z kolejnymi miesiącami rządów Millera "(...) jak u Hitchcocka - napięcie wciąż rosło.
Czas mijał, sytuacja w państwie się nie poprawiała, gospodarka nie ruszyła z miejsca, posad nie było aż tyle, by obdzielić wszystkich chętnych, więc rosła frustracja wśród nowych członków, którzy na wstąpieniu do partii nie skorzystali".
Podobne wycinania wpływowych person z SLD zdarzają się również w licznych innych miejscach kraju. Pisze o tym b. współpracownik J. Urbana w NIE, dziś poseł SLD-owski, uskarżając się w tekście Wycinanki w piaskownicy (Trybuna z 22 lutego: "Wycięcie posła Zarzyckiego nie jest czymś szczególnym w tej kampanii sprawozdawczo-wyborczej. Słyszałem o kłopotach znanej z pracowitości posłanki. Nie została zaakceptowana, bo zbyt często przebywała w stolicy, zaniedbała pieszczenie lokalnej struktury. W Lublinie wycięto wicemarszałka sejmiku wojewódzkiego i wiceprzewodniczącą rady wojewódzkiej SLD, członkinię krajowej komisji rewizyjnej. Coraz częściej słyszę od lokalnych działaczy, zwłaszcza samorządowych, że wezmą odwet na działaczach «centralnych», na ministrach i posłach. Bo to ich polityka doprowadziła do spadku popularności SLD, i w konsekwencji słabszych wyników w wyborach samorządowych. Skoro oni tam tak, to my ich ciach! (...)
Kiedyś poseł Jan Maria Rokita wieszczył «polonizację» SLD. Przewidywał, że Sojusz, podobnie jak kiedyś AWS, po kilku latach władzy zamieni się w grono zwalczających się działaczy. Aż do samounicestwienia politycznego. Zdaje się, że proroctwa Rokity zaczynają się spełniać".

Grubiański wywiad

W Trybunie z 1-2 marca jedną z centralnych pozycji stanowi wywiad Przemysława Szubartowicza, znanego z uprzedzeń antyklerykalnych, z psychologiem dr. Andrzejem Samsonem pt.: Kury wam szczać. Wywiad ma ton skrajnie grubiański, roi się tam od wyrażeń godnych facetów spod budki z piwem, a nie doktora psychologii (!).
Dr Samson popisuje się m.in. skrajnymi atakami na polski katolicyzm, głosząc: "Kościół od lat prowadzi w Polsce specyficzną politykę, polski katolicyzm jest niezwykle ciemny, prymitywny i zacofany (...) Moim zdaniem, Kościołowi zależy na utrzymaniu prymitywnego, ciemnego katolika (...)" etc., etc. Z równą potępieńczą "swadą" dr Samson wyrokuje na temat polskiego rolnictwa i rolników. Twierdzi, że "polskie rolnictwo jest jednym wielkim dziadostwem". Głosi, że polscy rolnicy "to są ludzie w większości bez wykształcenia, bez pojęcia, bez perspektyw, jak w tych demonstracjach: zarośnięty pysk, pół zębów brakuje, kaprawe oczka, buty gumowe do kolan i on idzie do Unii Europejskiej. I jeszcze chce z nią konkurować!". Zwróćmy uwagę, że tak karykaturalna wizja, pełna pogardy dla polskich rolników, ukazała się w Trybunie, głównym organie prasowym związanym z SLD. Jest to najlepsze potwierdzenie słuszności tezy postawionej przez specjalistę od problemów wsi - dr Barbarę Fedyszak-Radziejowską w wywiadzie udzielonym Andrzejowi Dryszlowi i Helenie Kowalik w lewicowym Przeglądzie (nr z 9 marca) pt. Przepchnęliśmy na wieś biedę. Dr Fedyszak-Radziejowska stwierdza tam: "Nasze najpopularniejsze media tworzą zaś nieprawdziwy obraz jednolitej chłopskiej biedy, brudu i zacofania".

15 marca godz. 18.00 - parafia Matki Bożej Miłosierdzia w Suwałkach (Księża Salezjanie, ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego)

16 marca godz. 11.00 - parafia Matki Miłosierdzia Ostrobramskiej w Piszu; godz. 18.30 - parafia św. Wojciecha w Mrągowie (sala katechetyczna)

17 marca godz. 19.00 - parafia katedralna św. Wojciecha w Ełku (ul. Kościuszki 16)

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Relikwie Męki Pańskiej w Bazylice św. Piotra. Wystawiono Chustę Weroniki

2026-03-23 15:35

[ TEMATY ]

Watykan

Włodzimierz Rędzioch

Bazylika św. Piotra

Chusta św. Weroniki

Włodzimierz Rędzioch

W Rzymie okres Wielkiego Postu łączy się z odwieczną tradycją nawiedzania kościołów stacyjnych. Każdego dnia wierni odwiedzają jeden z wyznaczonych kościołów Wiecznego Miasta, by modlić się we wspólnocie (w dawnych czasach robiono to wraz z papieżem) i w ten sposób przygotować się do świąt Zmartwychwstania Pana. Pielgrzymowanie wiązało się z oddawaniem czci męczennikom, którzy przelewali krew za wiarę, a w każdym rzymskim kościele stacyjnym mamy ich relikwie.

W piątą niedzielę Wielkiego Postu kościołem stacyjny jest Bazylika św. Piotra, gdzie wierni zgromadzili się późnym popołudniem. Uroczystemu nabożeństwu przewodniczył kard. Mauro Gambetti, archiprezbiter Bazyliki, a uczestniczyli w nim kanonicy świątyni watykańskiej, liczni duchowni, siostry zakonne i wierni świeccy.
CZYTAJ DALEJ

Kustosz Gietrzwałdu: czekamy na beatyfikację wizjonerki

2026-03-23 14:15

[ TEMATY ]

Gietrzwałd

s. Stanisława Barbara Samulowska

Vatican Media

W czerwcu 2025 r. ks. Przemysław Soboń, kustosz sanktuarium w Gietrzwałdzie przekazał Leonowi XIV figurę Matki Bożej

W czerwcu 2025 r. ks. Przemysław Soboń, kustosz sanktuarium w Gietrzwałdzie przekazał Leonowi XIV figurę Matki Bożej

Z serc przepełnionych wiarą wołamy dzisiaj: Bogu niech będą dzięki! Obyśmy jak najszybciej doczekali momentu beatyfikacji – powiedział Vatican News kustosz sanktuarium maryjnego w Gietrzwałdzie ks. Przemysław Soboń na wieść o promulgacji przez Papieża dekretu o heroiczności cnót jednej z wizjonerek gietrzwałdzkich, Stanisławy Barbary Samulowskiej.

Radość kustosza sanktuarium w Gietrzwałdzie wynika z ogłoszonej 23 marca 2026 r. decyzji Leona XIV o promulgacji dekretu o heroiczności cnót służebnicy Bożej Stanisławy Barbary Samulowskiej.
CZYTAJ DALEJ

Rekolekcje w Sejmie poprowadzi ks. dr Tomasz Podlewski, kapłan związany z "Niedzielą"

2026-03-23 17:50

[ TEMATY ]

parlamentarzyści

rekolekcje w Sejmie

ks. dr Tomasz Podlewski

Duszpasterstwo Parlamentarzystów RP

Już wkrótce odbędą się rekolekcje w Sejmie RP

Już wkrótce odbędą się rekolekcje w Sejmie RP

W dniach 25-27 marca odbędzie się 54. posiedzenie Sejmu obecnej kadencji - ostatnie zebranie przed Wielkanocą. Z tej okazji Duszpasterstwo Parlamentarzystów Rzeczypospolitej Polskiej zorganizowało rekolekcje wielkopostne dla posłów i senatorów. Przez trzy kolejne dni, w kaplicy sejmowej pw. Bogurodzicy Maryi Matki Kościoła, parlamentarzyści będą mogli uczestniczyć w Mszach świętych, gorzkich żalach i drodze krzyżowej, skorzystać z sakramentu spowiedzi oraz całodobowej adoracji, a także wysłuchać nauk rekolekcyjnych. Tegoroczne rekolekcje w Sejmie poprowadzi ks. dr Tomasz Podlewski - kapłan archidiecezji częstochowskiej pracujący w Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II w Rzymie.

Duszpasterstwo parlamentarzystów w Polsce ma swoje korzenie w przemianach ustrojowych po 1989 roku, kiedy wraz z odzyskaną wolnością zaczęto na nowo organizować życie publiczne, także w wymiarze duchowym. Parlament stał się miejscem nie tylko debaty politycznej, ale także przestrzenią, w której wielu posłów i senatorów zaczęło szukać oparcia w wierze. Odpowiedzią Kościoła na tę potrzebę było powołanie duszpasterstwa, którego celem jest towarzyszenie osobom sprawującym władzę w ich życiu duchowym, moralnym i osobistym.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję