Drażliwy to temat: wpływ wiary na zdrowie. Z jednej strony choroba nie wybiera i wiara nie stanowi „szczepionki” przeciw nowotworom. Zapadają na nie ludzie bez podziału na wierzących czy nie. A z drugiej są poważne dowody na to, że ludzie religijni żyją dłużej i rzadziej zapadają na choroby cywilizacyjne wywołane przez stres, jak nadciśnienie tętnicze czy zawały.
Niską zapadalność na choroby serca wśród ludzi głęboko religijnych potwierdzają amerykańskie badania, który wskazują wyraźnie, że ludzie bardzo religijni rzadziej narzekają na serce. Są już dowody na to, że modlitwa myślna, zwana inaczej kontemplacyjną lub medytacją obniża ciśnienie krwi. Jak to wyjaśnić? Czy działają siły nadprzyrodzone? Dr Jeff Levin, znany badacz tematu i autor głośnej książki „Bóg, Wiara i Zdrowie”, tłumaczy fenomen w ten sposób: wiara daje wysoki poziom samooceny, poczucie sensu życia, a także to, że człowiek nie czuje się samotny, ale ma wsparcie we wspólnocie. To jedne z powodów lepszego zdrowia u głęboko wierzących.
Badań dotyczących tematu jest sporo. Z jednych na przykład wynika, że rekonwalescencja pacjentów szpitalnych, o których było wiadomo i sami o tym wiedzieli, że ktoś się modli za nich, przebiegała szybciej niż chorych, którzy nie mieli takiej świadomości. W innym odkryto różnice w poziomie pewnego czynnika systemu immunologicznego, nazywanego w medycynie interleukin-6, odpowiedzialnego za część chorób w starszym wieku. W związku z tą obserwacją badacze postawili hipotezę, że religijna aktywność obniża poziom substancji, wpływającej na system odpornościowy. Jedną z nich jest właśnie interleukin-6. Inne badania doprowadziły do wniosków, że ludzie religijni rzadziej i krócej leżą w szpitalach, są zdrowsi, szybciej wychodzą z choroby, gdy już na nią zapadną, doświadczają stosunkowo mniej ataków serca. A jeśli nawet głęboka religijność nie wpływa wprost na stan zdrowia, to stawia barierę przed złym stylem życia, pewnymi nawykami, które wpływają na utratę zdrowia. Ludzie religijni mają w większości szczęśliwsze rodziny, reguły wiary stanowią barierę przed popadnięciem w wyniszczający organizm nałóg, przekonania wypływające z wiary dają lepszą zdolność radzenia sobie z trudnościami życia.
To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania.
Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE!
Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia.
Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr.
Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja!
Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami.
Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy!
Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
Już w najbliższy weekend - 28 i 29 marca w branży lotniczej rozpoczyna się sezon Lato 2026, który potrwa do końca października. W ofercie Kraków Airport znajdą się aż 173 połączenia do 119 miast w 39 państwach. Po przerwie zimowej wraca też bezpośrednie połączenie do francuskiego Lourdes. - Sektor turystki religijnej jest dla nas bardzo ważny - podkreśla Łukasz Strutyński, prezes Kraków Airport.
W siatce letniej wracają, po przerwie zimowej, bezpośrednie loty do Lourdes. To jest lotnisko oddalone zaledwie kilka minut jazdy samochodem od słynnego sanktuarium. - Z Krakowa dotrzemy też w kilka godzin do Lizbony, co daje możliwość nawiedzenia sanktuarium w Fatimie - mówi w rozmowie z KAI Łukasz Strutyński, prezes Kraków Airport. Do dyspozycji pasażerowie mają też połączenia do Rzymu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.