W święto Podwyższenia Krzyża Świętego o błogosławieństwo dla mieszkańców Bielska Białej modlili się duchowni i wierni.
U stóp liczącego 40 metrów stalowego krzyża Eucharystię celebrowali duszpasterze miasta pod przewodnictwem ks. Sławomira Kołaty, proboszcza Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. W modlitwie wzięli udział samorządowcy na czele z wiceprezydentem Bielska-Białej Adamem Ruśniakiem. Razem z kapłanami pod krzyżem modliło się kilkaset osób.
Homilię wygłosił ks. Marian Fres. Przypomniał, że Polska ma ponad 1100 sanktuariów, a najstarszym sanktuarium narodowym jest Sanktuarium Krzyża Świętego w Górach Świętokrzyskich. Podkreślił, że krzyż jest obecny w najważniejszych momentach polskiej historii – od krzyża na Giewoncie i Wawelu, przez krzyż ks. Ignacego Skorupki pod Ossowem, gdańskie i poznańskie krzyże upamiętniające robotnicze protesty, aż po krzyż na pl. Zwycięstwa w Warszawie, przy którym Jan Paweł II modlił się o odnowę Polski, oraz współczesny krzyż na bielskim wzgórzu Trzech Lipek. Ks. Fres przywołał momenty obrony krzyża, m.in. wydarzenia w Nowej Hucie, Miętnem i Włoszczowie oraz działania zaborców, Niemców, Sowietów i władz komunistycznych, które usuwały krzyże z przestrzeni publicznej, dostrzegając ich znaczenie dla polskiej tożsamości. Kapłan krytycznie odniósł się do koncepcji światopoglądowej neutralności wobec krzyża. Jego zdaniem zdjęcie krzyża jest tak samo wyborem, jak jego pozostawienie. – Dziś, kiedy myślimy o krzyżu, najważniejsze jest pytanie: Czym dla mnie osobiście jest krzyż Jezusa? Dzisiaj w czasach, gdy niektórzy wydają nakazy zdejmowania krzyży z przestrzeni publicznej w imię tak zwanej neutralności światopoglądowej, to pytanie staje się jeszcze bardziej aktualne, bo nie istnieje coś takiego jak światopogląd neutralny. Człowiek zawsze dokonuje jakiegoś wyboru. Albo zdejmie krzyż, albo go zawiesi. I w tym wyborze nie ma neutralności – stwierdził.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
