Na tydzień przed wręczeniem nominacji na pierwszą parafię śni mi się taka właśnie scena. Wygląda to trochę inaczej, niż miało się odbyć w rzeczywistości, ale sny mają swoją specyficzną logikę, nie są dokumentem, a impresją na temat. Stoimy w jakimś nieznanym mi, a pięknym wnętrzu, ni to aula, ni muzeum, na podwyższeniu. Rozdano nam już koperty z nominacjami, ale nie mamy jak do nich zajrzeć, bo trwa część oficjalna. Skręca nas z ciekawości, musimy jednak wytrzymać do zakończenia przemówień i dopiero otworzyć koperty, i zobaczyć. Stoję w drugim rzędzie, schowany za plecami kolegów, próbuję dyskretnie uchylić kopertę i zajrzeć. Udaje mi się zerknąć do środka. Niestety, papier złożony jest na czworo i widzę tylko fragment informacji. Nominacja wypisana jest po łacinie, czytam więc to, co najistotniejsze, „parochia s. Hedwigi in”, dalej już nie sposób przeczytać, bo ta informacja znajduje się za zagięciem. A więc wiem choć tyle, że idę do parafii św. Jadwigi, natomiast gdzie ona, nie wiadomo. Śni mi się to chyba nad ranem, bo pamiętam wszystko ze szczegółami. Opowiadam przy śniadaniu. Proboszcz mojej rodzinnej parafii mówi:
– Wiesz, to chyba niemożliwe, tu, w naszym dekanacie jest ta parafia. Nie ma zwyczaju, żeby tak blisko posyłali.
Ministrantami w parafii zajmuję się ja, ale od niepamiętnych czasów ich głównym przełożonym jest pan kościelny. Taki miejscowy zwyczaj i koloryt.
Ministrantami w parafii zajmuję się ja, ale od niepamiętnych czasów ich głównym przełożonym jest pan kościelny. Taki miejscowy zwyczaj i koloryt. Ma to swoje dobre strony, bo choćby wymusza dyscyplinę w zakrystii, ale rodzi też konflikty i tych jest chyba więcej niż pożytków. Przybiegają do mnie malcy z trzeciej klasy, po roku przygotowania z kandydatów, nowicjuszy stali się prawdziwymi ministrantami. Kościelny ich pogonił, bo nie zdali u niego egzaminu. To tak zwany, oczywiście, przez niego, egzamin praktyczny z posługi w kościele. Do egzaminu podeszli, ale oblali na trudnych słowach, jak mówią, i pan kościelny uznał, że nie są wystarczająco przygotowani. We mnie zawrzało. Powściągam się wobec chłopaków i mówię, żeby byli spokojni, ja to załatwię. Kościelnego nie ma pod ręką, zresztą rozmowa z nim skończyłaby się niechybnie awanturą, idę więc do proboszcza. Widząc moje wzburzenie, robi od razu zbolałą minę. To mnie jednak nie powstrzymuje. Drżącym z emocji głosem wygarniam te i inne, uzbierane w ostatnim czasie pretensje do pana kościelnego.
Św. Franciszku, naucz nas nie tyle szukać pociechy, co
pociechę dawać, nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć, nie tyle
szukać miłości, co kochać!
Wszechmogący, wieczny Boże, któryś przez Jednorodzonego Syna
Swego światłem Ewangelii dusze nasze oświecił i na drogę życia wprowadził,
daj nam przez zasługi św. Ojca Franciszka, najdoskonalszego naśladowcy
i miłośnika Jezusa Chrystusa, abyśmy przygotowując się do uroczystości
tegoż świętego Patriarchy, duchem ewangelicznym głęboko się przejęli,
a przez to zasłużyli na wysłuchanie próśb naszych, które pokornie
u stóp Twego Majestatu składamy. Amen.
Zmotywowana przez jednego ze swoich najbardziej znanych kibiców, papieża Leona XIV, amerykańska zawodowa drużyna baseballowa Chicago White Sox odniosła ważny sukces. Po latach bycia jedną z najsłabszych drużyn w Major League i wielokrotnym braku awansu do fazy finałowej, we wtorkowy wieczór wygrała mecz otwierający fazę play-off przeciwko Houston Astros. W dniu meczu drużyna otrzymała list od papieża. Amerykanin, będący kibicem klubu od dzieciństwa, ponownie wyraził w nim swoje wsparcie i życzył „z całego serca obfitego błogosławieństwa Wszechmogącego dla Was i Waszych bliskich”.
Zespół White Sox opublikował treść listu w mediach społecznościowych.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.