Eucharystii przewodniczył bp Artur Ważny. Podczas pielgrzymki przypomniano, jak bardzo kapłani – także ci przeżywający słabość i kryzys – potrzebują duchowego zaplecza wiernych.
Spotkanie odbyło się w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. – Przyszliście na urodziny Matki Bożej – zwrócił się do zgromadzonych bp Artur Ważny, wskazując zarazem na niezwykły prezent, który uczestnicy przynieśli Maryi. To modlitwa za Jej synów – kapłanów. – Jednym z najpiękniejszych prezentów dla matki jest to, gdy ktoś troszczy się o jej synów – powiedział biskup. – Każda i każdy z was przyniósł dziś w sercu imię jakiegoś kapłana.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Wcześniej konferencję wygłosił ks. Paweł Cicirko, diecezjalny moderator Apostolatu Margaretka. Przypomniał, że w kapłanie nie można widzieć jedynie pełnionej przez niego funkcji, ale przede wszystkim człowieka, który również mierzy się z trudnościami i własną słabością. Może przeżywać chwile zwątpienia i niezrozumienia, doświadczać pokus, popełniać błędy, potrzebować przebaczenia Boga i człowieka. Wierni widzą go przy ołtarzu, słuchają jego homilii, spotykają go w kancelarii czy konfesjonale. Nie wiedzą jednak, z czym wraca na plebanię, jakie pytania nosi w sobie i z czym zmaga się wtedy, gdy nikt go nie widzi. – Widzimy człowieka przez kilka minut przy ołtarzu, a Pan Bóg widzi całe jego serce, widzi całe jego życie – przypomniał ks. Cicirko. Łatwo stawiać pytania. Dlaczego ksiądz zachował się właśnie tak? Dlaczego ma taki charakter? Dlaczego jest taki, a nie inny? Znacznie trudniej zapytać samego siebie – kiedy ostatni raz modliłem się za kapłana, który posługuje w mojej parafii?
– Wśród wielu cech, o których myślimy w odniesieniu do księży, jedna jest najistotniejsza: aby kapłan był święty. Bo Kościół najbardziej potrzebuje świętych kapłanów – podkreślił diecezjalny moderator Apostolatu Margaretka. Nie liczba wydarzeń i podejmowanych inicjatyw jest najważniejsza. Najważniejsze pozostaje to, czy kapłan prowadzi ludzi do Chrystusa. Na drodze do świętości nie pozostaje jednak sam. Potrzebuje także duchowego zaplecza. – Być może właśnie dzięki twojej modlitwie kapłan nie zrezygnował w trudnej chwili. Być może dzięki czyjemuś Różańcowi otrzymał siłę, aby wrócić do modlitwy. Być może dzięki czyjejś ofierze otrzymał łaskę nawrócenia – powiedział ks. Cicirko. W tym sensie modlitwa wiernych staje się niewidzialnym zapleczem kapłaństwa.
Do tej myśli nawiązał w homilii bp Artur Ważny. Posłużył się postacią św. Józefa – człowieka sprawiedliwego, który w chwili własnego kryzysu nie wybiera potępienia, lecz ochronę drugiej osoby. – Ilu kapłanów w dzisiejszym świecie zmaga się z kryzysem, niezrozumieniem, samotnością, własną słabością, a czasem potężnym kryzysem tożsamości? – zapytał biskup. W takich chwilach szczególne zadanie mają osoby modlące się za księży. – Margaretka to nie jest trybunał, który osądza kapłanów. Margaretka to płaszcz, który chroni przed wstydem, strachem, oskarżeniem, zniesławieniem i zwątpieniem. Wy nie wytykacie palcami, wy bierzecie różaniec – podkreślił.
Idea Margaretki narodziła się w Kanadzie w 1981 r. Jej znakiem jest kwiat o siedmiu płatkach. Każdy z nich symbolizuje jedną osobę, która w wybranym dniu tygodnia modli się za konkretnego kapłana. W centrum kwiatu wpisuje się jego imię i nazwisko, a na płatkach – imiona osób otaczających go modlitwą.
