Celem jest wsparcie Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Pomysłodawca akcji, Marcin Paliński opowiada: – Byłem w wileńskim hospicjum przez tydzień wolontariuszem i dowiedziałem się, że s. Michaela Rak co miesiąc potrzebuje 90 tys. euro, by to dzieło mogło funkcjonować. Pomyślałem, że można pomóc.
Pomysł
Marcin wspomina czasy, kiedy z kolegą kupili starego żuka, wyremontowali i zwiedzali nim Polskę, opowiada: – Jechaliśmy w grupie przyjaciół, a naszemu zwiedzaniu zazwyczaj towarzyszyła jakaś charytatywna zbiórka, np. na dzieło św. Ojca Pio, czy dla dzieci z rodzinnego domu dziecka, aby mogły zrobić prawo jazdy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Pomysłodawca zaprosił do współpracy m.in. Roberta Jagłę – Krakowianina, który od 20 lat mieszka w Wilnie, tam się ożenił, założył rodzinę i tam od 15 lat jest wolontariuszem w hospicjum. – Marcin przypominał się z pomysłem, więc poszedłem do s. Michaeli i opowiedziałem o propozycji – wspomina Robert. – Siostra wyraziła obawy, czy tym żukiem to na pewno da się jechać. Gdy ją zapewniłem, że wszystko ogarniemy, stwierdziła, że jest na tak, jeśli ta akcja ma pomóc hospicjum.
Akcja
Reklama
Skład ekipy jest ustalany, niektórzy, ze względu na pracę, pojadą krócej. – Chcemy, aby jechały z nami także osoby znane – informuje Robert. – Na przykład przez chwilę pojedzie żukiem litewski rajdowiec, Benediktas Vanagas. Zależy nam, aby było zainteresowanie akcją, aby ludzie ją obserwowali, klikali i wpłacali choćby parę groszy.
Zaangażowani w akcję robią to na zasadzie wolontariatu. Marcin opowiada: – Kamil zaprojektował logo akcji, stworzył platformy medialne. Wspólnie z Magdą i z Piotrkiem ogarniają medialną stronę akcji. Pojedzie z nami Daniel, który jest pół Libańczykiem, a pół Hiszpanem i pięknie gra na pianinie. W drodze, gdy będziemy się zatrzymywać, on będzie grał, co zapewne zwróci uwagę napotykanych osób i przekona ich do wsparcia akcji. Podkreśla zaangażowanie przyjaciół z Bandy z Bandurskiego, którzy na: www.facebook.com/p/Banda-z-Bandurskiego-61555210746621/już promują akcję.
W piątek 4 września ekipa wyruszy żukiem do Wilna. Mają ambitny cel: zebrać 90 tys. euro – kwotę potrzebną na sfinansowanie jednego miesiąca działalności hospicjum. Wystartują z Parafii Miłosierdzia Bożego (na os. Oficerskim w Krakowie), zatrzymają się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Na ich trasie są m.in.: Niepołomice, Bochnia Rzeszów, Stalowa Wola, Działdowo, Łomża, Białystok. Ostatnie trzy dni pojadą przez Litwę. Ich trasę można będzie śledzić na: www.facebook.com/zukiemdlazycia/posts/-z-krakowa-do-wilna. Tam również znajdują się informacje, jak już można wesprzeć szczytny cel.
Dlaczego warto?
Moi rozmówcy zauważają, że nigdy nie wiadomo, czy i my nie będziemy w przyszłości korzystać z opieki hospicyjnej, gdy pytam, dlaczego właśnie tę akcję warto wesprzeć. Robert stwierdza, że na pewnym etapie życia zaczyna się myśleć o rzeczach ostatecznych. Podkreśla, że pomagając w hospicjum, więcej otrzymuje niż daje, że wolontariat zmienia postrzeganie świata. Przyznaje: – Mogę zostawić ten świat trochę lepszy, na miarę swoich możliwości.
Marcin przywołuje wspomnienia z dzieciństwa u dziadków w górach: – Tam byli ludzie, którzy sobie wzajemnie pomagali, co mnie poruszało. Kiedyś zapytałem dziadka, dlaczego to robią, on odpowiedział; „Bo tak trzeba”. Myślę, że z tą akcją jest podobnie.
