Reklama

Niedziela w Warszawie

Oczami świadków (IV)

Prymas ludzkich spraw

Współpracownikom okazywał troskę i zrozumienie, choć sam był gigantem pracy. Dbał, by w Domu Arcybiskupów Warszawskich panowała rodzinna i serdeczna atmosfera. Chciał być zawsze blisko ludzi i nie przestaje takim być również dzisiaj.

Niedziela warszawska 22/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

Kardynał Stefan Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kard. Wyszyńskiego

W czasie wakacyjnego wypoczynku

W czasie wakacyjnego wypoczynku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Krystyna Szajer po raz pierwszy usłyszała o prymasie Wyszyńskim w czasie jego uwiezienia, w jednej z audycji radiowych na początku karnawału.

– Padło wtedy zdanie: „Pamiętaj, młodzieży, kiedy będziesz się bawić, że na ciebie patrzą oczy uwięzionego prymasa”. Bardzo poruszyły mnie te słowa. Uświadomiłam sobie, że ktoś bardzo ważny dla Polski jest w więzieniu. Było to dla mnie wielkim przeżyciem – opowiada p. Krystyna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wówczas była uczennicą szkoły handlowej. W jej sercu rozwijało się ziarno powołania na drodze życia konsekrowanego. Szczególnie intensywnie, gdy do jej rodzinnej Parafii św. Marii Magdaleny w Tychach przyszedł jako wikariusz ks. Franciszek Blachnicki.

Droga z Maryją

– Z grupką dziewcząt, którą prowadził ks. Blachnicki, pojechaliśmy na Jasną Górę. Tam spotkałam Marię Okońską. Widziałam ogromne tłumy pielgrzymów, wielki ruch przed Ślubami Jasnogórskimi. Wtedy już było dla mnie jasne, że wstępuję do Instytutu – wspomina p. Krystyna.

Zaangażowała się w prace przy przepisywaniu na maszynie tekstów Ślubów Jasnogórskich, które były potem rozsyłane do parafii w całej Polsce.

Pierwsze spotkanie z księdzem prymasem nastąpiło w Domu Arcybiskupów Warszawskich 1 listopada 1956 r., a więc cztery dni po uwolnieniu prymasa z internowania.

Po uwolnieniu

Reklama

– Byłyśmy na Mszy św. w kaplicy, a potem spotkałyśmy się przy stole z księdzem prymasem. Było nas wtedy niedużo, 12 dziewcząt. Ojciec nam wszystkim dziękował za modlitwę i za nasze kolana na Jasnej Górze. Był bardzo wzruszony, my również. Później rozmawialiśmy o naszej pracy na Jasnej Górze, o Ślubach Jasnogórskich, które Ojciec składał uwięziony w Komańczy, a my na Jasnej Górze. Opowiadałyśmy, jak to przeżywałyśmy, że dla wszystkich było to wielkie i bardzo wyczekiwane wydarzenie – mówi p. Szajer.

Spotkanie trwało około godziny. Był również czas na osobiste rozmowy z prymasem.

– Maria mnie przedstawiła prymasowi, że jestem ze Śląska, a Ojciec powiedział: „To ty chyba się w kopalni urodziłaś”. Już wtedy zauważyłam, że w bezpośrednich kontaktach był bardzo prosty, bezpośredni, zwyczajny. Natychmiast wiedział co ma powiedzieć. Był człowiekiem niesamowitym pod każdym względem.

Na Miodowej

Po uzupełnieniu wykształcenia w Częstochowie w 1960 r p. Szajer rozpoczęła pracę w Sekretariacie Prymasa Polski przy ul. Miodowej w Warszawie. Mogła każdego dnia uczestniczyć we Mszy św. odprawianej przez kard. Wyszyńskiego najczęściej o 7.30.

– To było ogromne przeżycie. Prymas zawsze na początku Mszy św. krótko wprowadzał do liturgii danego dnia. Ojciec bardzo przeżywał ofiarę Mszy św. co widać szczególnie w jego „Zapiskach więziennych”. Był cały pochłonięty przez Boga. Na Miodowej posługujący w domu bracia Serca Jezusowego kierowali nas rano na górę do kaplicy. Gdy przychodziłyśmy, prymas najczęściej już był, modlił się w fotelu po prawej stronie lub spacerował po holu odmawiając brewiarz. Atmosfera była bardzo bliska, rodzinna, serdeczna – opowiada p. Krystyna.

Reklama

Pamięta, że gdy prymas wchodził do kaplicy, to wtedy każdy już na niego zwracał uwagę. – To był ktoś, na kogo czekaliśmy, ktoś kto był wielki, a jednocześnie bardzo Boży. Ojciec spojrzał na obecnych w kaplicy, uklęknął na środku i szedł ubierać się w strój liturgiczny do zakrystii. Na Mszy obecni byli także goście, których Ojciec bardzo wielu przyjmował. Nieraz chrzcił dziecko, czasem była dziewczynka do I Komunii św. Osoby te zostawały później na śniadaniu.

Z magnetofonem i maszyną do pisania

Dalszą cześć dnia p. Krystyny na Miodowej wypełniała praca polegająca na przepisywaniu autoryzowanych przez księdza prymasa tekstów jego kazań i przemówień.

– Dopiero teksty autoryzowane mogły iść do publikacji w prasie i innych wydawnictwach. Początkowo teksty były przepisywane pojedynczo, ale później Maria [Okońska – przyp. ŁK] poprosiła Ojca o możliwość założenia archiwum jego kazań na Miodowej. Po namyśle odpowiedział, że się zgadza. Powstał więc specjalny pokój z magnetofonem, maszyną do pisania, dużymi szafami. Tam pracowałam – wspomina p. Szajer.

Kard. Wyszyński był osobą z wielką dyscypliną wewnętrzną, o czym świadczy jego podejście do wygłaszanych kazań.

– Kiedyś Ojciec przechodząc zobaczył, jak Maria nanosi poprawki na jego przemówienia. Zapytał, czy to on tak źle mówi. Marysia wytłumaczyła Ojcu, że konieczna jest adiustacja tekstów, ponieważ język mówiony różni się od pisanego. Po tej rozmowie korekty były mniejsze i już nie trzeba było tyle poprawiać – mówi p. Krystyna.

Gigant pracy

Prymas bardzo troszczył się o swoich współpracowników. Dbał, aby mieli odpowiedni czas na odpoczynek.

Reklama

– Nieraz przychodził do nas, doglądał. Pracy miałyśmy mnóstwo, zwłaszcza gdy była sesja episkopatu. Przepisywałyśmy często do godzin nocnych. Jeśli Ojciec to zauważył chodząc po ogrodzie, przychodził i mówił: „Zamykaj tę maszynę i idź spać”. Był bardzo ludzki, dbał o to, abyśmy miały wszystko, co potrzebne.

W pamięci p. Szajer prymas Wyszyński zapisał się jako gigant pracy, która zawsze była uporządkowana. Miał czas na wszystko – modlitwę, Mszę św., spotkania. W ręku miał kalendarz z zaznaczonymi zadaniami do wykonania.

Nasze Betlejem

Na Miodowej panowała zawsze rodzinna atmosfera. Widoczne było to szczególnie w czasie Bożego Narodzenia. – 24 grudnia każdego roku spotykaliśmy się wieczorem w gronie domowników na wspólnej Wigilii. Ojciec zawsze miał czas, dzielił się opłatkiem, wygłaszał słowo. Miodowa była dla nas domem. Ojciec powiedział nawet kiedyś składając życzenia, że to jest nasze Betlejem – wspomina p. Krystyna.

Do dzisiaj ma książkę „Miłość na co dzień” z dedykacją Księdza Prymasa. – Ojciec nazywał mnie „Węgielek”, ponieważ wiedział, że pochodzę ze Śląska. Na książce napisał: „Krysi – Węgielkowi, aby spłonęła z miłości na co dzień”.

Ciągle jest blisko

Duchową obecność księdza prymasa osoby, które miały łaskę z nim pracować, odczuwają również dzisiaj. Anna Rastawicka podkreśla, że kard. Wyszyński to błogosławiony, który nigdy nie przestał być blisko ludzkich spraw. – Jakiś czas temu śniło mi się, że Ojciec zszedł do nas ze swojego pomnika przy Krakowskim Przedmieściu i patrząc na mnie, powiedział: „Dlaczego mnie tak mało prosicie? Ja wam chcę pomagać”. Wydawało mi się, że ciągle o coś proszę księdza prymasa, że za bardzo mu się naprzykrzam. A on pragnie każdego dnia, żebyśmy prosili go w naszych sprawach, bo chce być blisko ludzi tak, jak był za życia – dodaje.

2026-05-27 10:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Bartkowicz: Prymas Wyszyński był mistrzem modlitwy i pracy

O rychłe ogłoszenie daty beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego i błogosławione owoce wyniesienia go do chwały ołtarzy modlono się w czasie Mszy św. w archikatedrze warszawskiej.

Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył ks. dr Wojciech Bartkowicz, rektor Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie. W liturgii uczestniczyli alumni warszawskiego seminarium, członkowie Archikonfraterni Literackiej, kościelnej służby porządkowej „Totus Tuus”, Rycerze Jana Pawła II, członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego. Oprawę muzyczną zapewnił chór archikatedralny „Cantores Minores”.
CZYTAJ DALEJ

Francja/ Kobieta kapitanem samolotu papieża; to wyjątkowa sytuacja w historii papieskich lotów

2026-09-26 20:30

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Screen/YT

Clemence Coussonneau jest kapitanem samolotu francuskich linii, którym papież Leon XIV leci z Paryża do Lourdes w sobotę. Pilotka przywitała na pokładzie papieża, jego współpracowników i wysłanników mediów.

Podziel się cytatem To wyjątkowa sytuacja w historii papieskich lotów. Dziennikarze zwracają uwagę na wymowę tego wyboru osoby za sterami papieskiego samolotu.
CZYTAJ DALEJ

Abp Wojda i abp Polak apelują o wychowanie dzieci bez przemocy

2026-09-28 10:03

[ TEMATY ]

abp Wojciech Polak

abp Tadeusz Wojda

Adobe Stock

„Kościół pragnie wspierać rodziców i rodziny w budowaniu głębokich więzi, relacji opartych na miłości i wzajemnym szacunku” - napisali przewodniczący KEP abp Tadeusz Wojda i delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak w przesłaniu na zbliżającą się tegoroczną edycję kampanii „Dzieciństwo bez przemocy”.

W przesłaniu zatytułowanym „Wychowujmy, dając dzieciom siłę” abp Tadeusz Wojda i abp Wojciech Polak zwracają uwagę, że Kościół chce wspierać rodziców i rodziny w budowaniu głębokich więzi oraz relacji opartych na miłości i wzajemnym szacunku. Jak podkreślają, ważną rolę odgrywa w tym świadectwo rodziców dzielących się swoim doświadczeniem, a także pomoc specjalistów zaangażowanych w duszpasterstwo rodzin.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję