Przez 50 lat eksploracji bliższych i dalszych zakątków globu mogłem odnotować, jak trudno jest odpowiedzieć na pytanie, które słyszę nieraz na spotkaniach autorskich. Dokąd zmierza świat? To złożona i delikatna niewiadoma. Należy powiedzieć, że nasze otoczenie zawsze było naznaczone zmianami i niepewnością, nowymi ścieżkami, nadziejami i perspektywami.
Niestety, żyjemy w mrocznych, złożonych i pełnych niepokoju czasach. Świat stoi przed wielkimi wyzwaniami i jest zagrożony „śmiertelnymi niebezpieczeństwami”: kryzysem planetarnym, bronią jądrową, degradacją biosfery oraz wojnami, które sieją krew i rozpacz. Ludzkość jest połączeniem dobra i zła, życia i śmierci, nędzy i szlachetności, egoizmu i altruizmu, nienawiści, zazdrości i nikczemności. Ale także świata zdolnego do wyrażania czarujących i cudownych cech, tworzenia sztuki, poezji i piękna.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dzisiaj świat zdaje się, że zmierza ku bezprecedensowej pustce egzystencjalnej i wielkiemu niepokojowi. Wymiar ludzki jest coraz mniej dostrzegany, a to, co nieludzkie, „rozprzestrzenia się” i „odczłowiecza” świat. Nietzsche już prorokował życie na ziemi, w którym zasady i wartości ustąpią miejsca chaosowi i mocy egoistycznych impulsów. Wyłania się senny, zagubiony i zestresowany świat, w którym człowiek zajął miejsce Boga, a rozum wyparł religię. Jeśli dla transhumanizmu Bóg umarł, moralność i wartości również są martwe.
Reklama
Myśli postmodernistyczna i postmetafizyczna stworzyły słabą istotę, która zmierza ku nicości.
Nowa era, zdominowana w swojej chaotycznej ewolucji przez procesy szybkich i głębokich zmian, została wypełniona – zgodnie z definicją socjologa Zygmunta Baumana – społeczeństwem płynnym i spienionym, przesiąkniętym niestabilnością, lękiem, niepewnością i nihilistycznymi impulsami. Pewniki, zasady i wartości uległy stopieniu. Bóg, dusza, sacrum i transcendencja ulotniły się. Więzi uczuciowe, emocjonalne i społeczne są kruche i niespójne. Istnieje kryzys myśli; brakuje kultury, ale także siły moralnej i osobistego „ja”. To świat zamknięty na logos, rozum i metafizykę. Świat „mizologiczny”, pełen niechęci do wszystkiego, co jest myślą, wiedzą i kulturą. Homo religiosus został zastąpiony przez homo technologicus. Technologia niby nas łączy, ale w rzeczywistości izoluje nas od siebie, redukując do alienujących tożsamości, do rozszczepionego ego. Staliśmy się postmyślą, postprawdą, postwiedzą.
Świat stworzył i nadal tworzy niezwykłe innowacje naukowe i kulturowe, ale człowiek nie opanował jeszcze swojego mydlanego mózgu. Największym zagrożeniem dla ludzkości jest jego destrukcyjny i autodestrukcyjny instynkt. Jedynym zwierzęciem z agresją wewnątrzgatunkową jest człowiek. Psy nie zabijają psów, koty nie zabijają kotów. Człowiek zabija człowieka.
Reklama
Nie dostrzegamy degeneracji społecznej, kryzysu instytucji i schizofrenicznej inwolucji polityki, stanu, który dotknął wartości, zapaści ideologii, śmierci Boga i zaniku dawnych pewników. Jak przetrwać ten płynny postmodernizm?
To epoka, w której triumfuje lichota, a władzę przejmuje perwersyjna miernota, politycy pozbawieni prestiżu i charyzmy. Nie znają wstydu, nie biorą lekcji od nikogo, bo uważają się za najlepszych. Ignorancka, a przy tym i arogancka klasa polityczna, pozbawiona jakości intelektualnej i moralnej kompetencji, by skutecznie administrować. Angażują się w kulturę tylko wtedy, gdy można ją wykorzystać dla osobistych, narcystycznych i wyborczych korzyści. Pierwsza myśl po przebudzeniu dotyczy nie tego, co mogę dziś zrobić dla moich obywateli, ale tego, co mogę wymyślić, aby pojawić się w mediach.
Dokąd zatem zmierza świat? Chciałbym wierzyć, że zarówno ewolucja biologiczna, jak i ta kulturowa potrafią przekroczyć obecne czasy poważnego kryzysu we wszystkich dziedzinach i zapoczątkują erę postępu w kulturze, nauce, sztuce i innych dziedzinach życia. W sumie – mam nadzieję, że czeka nas nowy renesans.
