Reklama

Opowiadanie

Pokora

Niedziela w Chicago 30/2003

Szukaliśmy go w bajkowych lasach. Zapadał zmrok, gasła nadzieja.

Szukaliśmy go w bajkowych lasach. Zapadał zmrok, gasła nadzieja.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na odpoczynek zawsze jeździliśmy do Rybaków. Mieszkali w małej wiosce, tuż nad brzegiem starej puszczy. Dwoje miłych ludzi i ich syn. Udzielali nam gościny z serdecznością niespotykaną w dzisiejszych czasach. Uśmiechnięci, ciekawi wieści z "wielkiego świata", ufni i dziecięco wręcz bezinteresowni.
Michaś, ich syn, miał dwadzieścia dwa lata i umysł pięciolatka. Za duża głowa tkwiła na kruchym i pokręconym ciele. Wiecznie otwarte usta, strużka śliny cieknąca po brodzie i bełkot zrozumiały jedynie dla matki. Nieprzerwany, wielogodzinny, nachalny. Ludzie pokazywali go palcami, wyszydzali, kpili. Rybakowa traciła wtedy swą codzienną łagodność i krzyczała:
- Co się tak gapio?! Dzieciaka nie widziały?!
Michaś był chorowity. Dotkniętego kalectwem ciała nie oszczędzały choroby. Leczyli go sami odkąd lekarz orzekł:
- Nie męczcie się. On długo nie pożyje.
Dźwigali swój krzyż samotnie, bez słowa skargi, żalu, czy pretensji. Zawsze zadziwiało nas to ciche pogodzenie z losem.
Pewnego dnia Michaś po prostu zniknął. Moment nieuwagi, jak mawia się w podobnych sytuacjach, i - Michasia zabrakło.
Rybakowie szukali. Najpierw w obejściu, potem w ogrodzie, w sąsiednich zabudowaniach, w całej wsi. Pytali ludzi na polach i tych wracających z grzybobrania. Nikt nikogo nie widział, nie słyszał. Zbliżał się wieczór, gdy sprowadzono policję. Rybakowie siedzieli na starej ławce przed domem. Szklanymi oczami patrzyli w las.
- Jak był ubrany wasz syn? - pytali policjanci. - Ile ma lat? Gdzie widzieliście go ostatnio?
Cisza. Dwie zszarzałe twarze. Twarze bez wyrazu, twarze-maski. Pospiesznie wyjaśniliśmy policjantom sytuację, odpowiadaliśmy na pytania. Zaoferowaliśmy wraz z innymi letnikami pomoc w poszukiwaniach.
Ostre światło latarek. Psy rwące się na krótkich smyczach, wozy pełne ludzi w mundurach. Puszcza nocą - przerażające miejsce. Wyłuskane snopem światła latarek konary olbrzymich drzew, chaszcze, uroczyska pełne krzyków dzikich zwierząt. Długie godziny umierania nadziei. Prosiliśmy każde drzewo, każdy zagajnik, skłębienie traw, by odezwało się tym niezrozumiałym, Michasiowym bełkotem. A nad linią lasu już niebo szarzało, jak od długich pociągnięć pędzla wprawnego artysty.
Przed domem, w tych samych pozycjach, trwają Rybakowie. Byli tu pewnie całą noc. Bez ruchu, bez drgnienia zbolałych mięśni. Ze spuszczonymi głowami przyznajemy się do klęski.
- Nie ma go nigdzie...
Drgnienie ramion, ledwo dostrzegalne, niemal złudne. Gest rezygnacji, obojętności, milczącej zgody. Więc rośnie w nas gniew, bunt, sprzeciw, rzucamy ostre, raniące słowa, próbujemy jeszcze obudzić nadzieję, wolę walki.
Wzdychają ciężko i wolno, chwiejnie ruszają w stronę zabudowań. Ogarnia ich mrok kamiennego wnętrza, tak jak nas mrok zwątpienia w ich miłość.
Dopiero tam, w tym przytulnym mroku domu, gdy już nie dostrzegamy ich twarzy, dobiega nas szept Rybakowej:
- Bóg dał - Bóg wziął...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Mistyczka” przekroczyła 184 tys. widzów. Nadal jest grana w niemal 150 kinach

2026-10-02 13:13

[ TEMATY ]

film

Rafael

Alicja Lenczewska

Mistyczka

Materiał prasowy

Kadr z filmu „Mistyczka”

Kadr z filmu „Mistyczka”

„Mistyczka” utrzymuje się w repertuarach polskich kin i przekroczyła już granicę 184 tys. widzów. Film Jana Sobierajskiego, opowiadający historię Alicji Lenczewskiej, jest nadal wyświetlany w niemal 150 kinach w całej Polsce. Produkcja należy do najczęściej oglądanych polskich filmów tego roku.

Dla Jana Sobierajskiego to kolejny film, który znalazł szeroką publiczność. Reżyser ma na koncie m.in. „Powołanego” i „Powołanego 2”, które również przyciągnęły tysiące widzów do kin. „Mistyczka” potwierdza zainteresowanie tego typu kinem, choć jej twórcy opowiadają historię przede wszystkim poprzez emocje i osobiste doświadczenia głównej bohaterki.
CZYTAJ DALEJ

Winnica pozostaje winnicą Pana, zmieniają się dzierżawcy

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Julia Czernik/Niedziela

Pieśń o winnicy zaczyna się jak liryka miłosna: „chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy”. Prorok występuje jak pieśniarz na uczcie, i słuchacze zapewne przyklaskują, nie przeczuwając, że pieśń jest pułapką. Przyjaciel uczynił dla winnicy wszystko. Żyzne zbocze, okopanie, oczyszczenie z kamieni, szlachetna winorośl (hebr. sorek), wieża strażnicza, tłocznia. Po stronie właściciela nie brakło niczego. Oczekiwanie było zasadne. „A ona wydała cierpkie jagody”. Wtedy pieśń zmienia gatunek i staje się mową procesową: „teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją”. Bóg czyni słuchaczy sędziami we własnej sprawie, dokładnie tak, jak Natan uczynił sędzią Dawida, a Jezus uczyni arcykapłanów (zob. glossę na 27 IX). Wyrok, który słuchacze muszą wydać, spada na nich samych, bo pointa odsłania tożsamość stron: „winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym”. Hebrajski oryginał zamyka oskarżenie grą słów nieprzetłumaczalną, a doskonałą: Bóg „oczekiwał mišpat (prawa), a oto mispach (rozlew krwi); oczekiwał sedaqa (sprawiedliwości), a oto seaqa (krzyk uciśnionych)”. Między prawem a bezprawiem jest różnica jednej głoski. Tak blisko siebie leżą w ludzkich dziejach. Zapowiedź kary jest odwróceniem wszystkich dobrodziejstw. Rozebrany mur, zdeptana ziemia, cierń i oset, chmurom zakazano deszczu. Winnica pozostawiona sobie samej to najcichsza z kar. Bóg przestaje przeszkadzać skutkom. Pieśń Izajasza stanie się w ustach Jezusa osnową dzisiejszej przypowieści o rolnikach. Różnica będzie znamienna. U Izajasza zawodzi winnica, u Jezusa dzierżawcy. Winnica, lud Boży, pozostaje dobra. Sąd przenosi się na tych, którym ją powierzono.
CZYTAJ DALEJ

Poprawia się stan zdrowia ks. Marka Pieńkowskiego z Jarosławia

2026-10-04 20:09

[ TEMATY ]

opactwo

Jarosław

Facebook Katedra Rzeszowska

Ksiądz Marek Pieńkowski

Ksiądz Marek Pieńkowski

Za zgodą ks. Marka Pieńkowskiego przekazujemy informację, że dziś został odłączony od respiratora, zaczął się komunikować za pomocą krótkich zdań i przyjął Komunię świętą pod postacią Krwi Pańskiej - czytamy w mediach społecznościowych opactwa w Jarosławiu.

Za zgodą ks. Marka Pieńkowskiego przekazujemy informację, że dziś został odłączony od respiratora, zaczął się komunikować za pomocą krótkich zdań i przyjął komunię świętą pod postacią Krwi Pańskiej. Ks. Marek dziękuje wszystkim, którzy wspierają go modlitwą. Prosi o dalszą pamięć duchową przed Bogiem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję