Reklama

Wiara

Prywatna wiara?

„Ksiądz proboszcz odmówił mojemu mężowi bycia chrzestnym, ponieważ zadeklarował się jako wierzący, ale niepraktykujący”. Czy taki katolik może zostać chrzestnym?

Niedziela Ogólnopolska 37/2022, str. 12-13

[ TEMATY ]

duchowość

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jednym z największych przekłamań, jakie udało mi się w życiu usłyszeć, było powiedzenie, że wiara jest wyłącznie prywatną sprawą człowieka. Nawet jeśli zawęzimy to stwierdzenie tylko do wiary chrześcijańskiej (w judaizmie czy islamie byłoby to w ogóle nie do pomyślenia), to i tak w znacznym stopniu mija się ono z prawdą.

Punkt usługowy?

Reklama

Zanim poszukamy biblijnych zaprzeczeń tego stwierdzenia, spróbujmy sobie wyobrazić, że jest ono prawdziwe. Najczęściej jego autorami są właśnie osoby niepraktykujące, które przychodzą do kancelarii po jakieś zaświadczenie, jak choćby zgoda na bycie rodzicem chrzestnym czy świadkiem bierzmowania. Jednak chrzest czy bierzmowanie nie są wydarzeniami prywatnymi. Te sakramenty udzielane są w kościele, publicznie, przez kapłana mającego odpowiednie święcenia i potwierdzane urzędowo w księgach metrykalnych. Często bywa więc tak, że osoba, która lansuje twierdzenie o prywatności wiary, prosi równocześnie, aby pozwolono jej uczestniczyć w jej publicznym celebrowaniu i wyznawaniu. Taka prośba zawiera w sobie wewnętrzną sprzeczność. Jeśli wiara to wyłącznie sprawa prywatna, to nie powinno się uczestniczyć w jej publicznym przeżywaniu, lecz należy ograniczyć się do indywidualnej modlitwy w zaciszu swojego domu lub na łonie natury. Dlatego zwykle tego typu osoby rozumują w ten sposób, że same będą decydować, kiedy ich wiara ma być publiczna, a kiedy prywatna. Według własnej wygody i aktualnych potrzeb. Parafia traktowana jest wówczas przez nie jako punkt usługowy, do którego przychodzi się wtedy, kiedy ma się zapotrzebowanie na jakąś posługę, i całkowicie ignoruje wówczas, kiedy takiej potrzeby nie ma.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tworzenie wspólnoty

Reklama

Kiedy czyta się słowa Chrystusa skierowane do uczniów, to widać, że bardzo wiele z nich dotyczy tworzenia wspólnoty, budowania jedności, służenia sobie nawzajem. W tzw. modlitwie arcykapłańskiej Jezus mówi wprost, że chce, aby jedno stanowili nie tylko Apostołowie, ale także ci, którzy dzięki ich słowu w Niego uwierzą (por. J 17, 20-21). Tej jedności nie tylko chce, ale również dla niej poświęca siebie na krzyżu. W innym miejscu Jezus mówi, że kto się do Niego przyzna przed ludźmi, do tego przyzna się i On przed Ojcem w niebie. Lecz jeśli się Go ktoś zaprze przed ludźmi, tego i On się zaprze przed Ojcem. Oczywiście, w Ewangelii znajdziemy też słowa zachęcające do prywatnej modlitwy we własnej izdebce, przestrzegające przed poszczeniem i dawaniem jałmużny na pokaz czy wykorzystywaniem wiary do budowania swojej pozycji społecznej. Takie przypadłości mieli często faryzeusze – Jezus z pewnością chce, abyśmy takiego wewnętrznego faryzeusza w sobie pokonywali. Jednakże zupełnie czym innym jest przeżywanie wiary na pokaz, czym innym przyznawanie się do niej, jej obrona i żywy udział w życiu wspólnoty. Bo chrześcijaństwo jest religią wspólnoty. Tam, gdzie umiera wspólnota, umiera Kościół. W wielu krajach Europy Zachodniej obserwujemy dziś opustoszałe kościoły, świątynie, które zostały sprzedane, a potem zamienione na restauracje, dyskoteki, hotele. Stało się tak, bo członkowie tych parafii przenieśli swoją wiarę w sferę prywatności. Uznali, że będąc chrześcijanami, nie muszą chodzić do świątyni, przyjmować sakramentów, angażować się w życie wspólnoty i utrzymywać swojej świątyni. Dziś nie mają już gdzie przyjść, więc często nie chrzczą swoich dzieci, nie spowiadają się, nie przyjmują Komunii św., odprawiają świeckie pogrzeby. Czasami w pobliżu tych opustoszałych kościołów możemy zauważyć nowe wieże meczetów, z których imamowie pięć razy dziennie przez ogromne głośniki przypominają o modlitwie. I wtedy muzułmanie zatrzymują się na ulicy, zwracają w stronę Mekki i zaczynają odmawiać modlitwy. Oni nigdy nie odkryli „dobrodziejstwa” prywatności wiary, dlatego coraz trudniej jest im zrozumieć nowoczesnych postchrześcijan, co często rodzi wiele napięć i problemów. Kiedy mówię o tym naszym „prywatnym” chrześcijanom, zwykle słyszę zapewnienia, że przecież u nas, w katolickiej Polsce, nigdy się tak nie stanie. Bo cóż musiałoby się wydarzyć, żebyśmy musieli sprzedawać kościoły? I wtedy spokojnie odpowiadam, że – nic! Wystarczy, żeby większość ludzi zaczęła żyć tak jak pan/pani. W parafii, w której praktykuje niespełna 12% ludzi, a która ma na utrzymaniu ogromny, zabytkowy i piękny kościół, takie stwierdzenia nie są na wyrost. Mówią o sytuacji, która może się urzeczywistnić za kilkanaście, kilkadziesiąt lat, jeśli obecny trend spadkowy się utrzyma.

Prawdziwa miłość

Reklama

Kiedyś lekko poirytowany rozmową w kancelarii z kimś, kogo nigdy nie widziałem w kościele, a kto mówił mi, że jest chrześcijaninem, tylko niepraktykującym, powiedziałem, co moim zdaniem łączy go z tą wspólnotą: to dwa podatki, które wspólnota za niego płaci – jeden do urzędu skarbowego, gdzie każdy ksiądz musi odprowadzić odpowiednią kwotę według liczby osób zameldowanych w parafii, i drugi do kurii, gdzie według tego samego kryterium wpłacamy co miesiąc pieniądze przeznaczone na utrzymanie instytucji diecezjalnych, takich jak seminarium, Caritas czy dom księży emerytów. Zmieszał się, ale nie był w stanie nic odpowiedzieć. Bo oczywiście, Boga trzeba nosić w sercu. Żonę też trzeba nosić w sercu. Ale to nie znaczy, że równocześnie nie trzeba o nią dbać, rozmawiać z nią, budować emocjonalnej i fizycznej bliskości, spędzać z nią czas i przede wszystkim nigdy jej nie zdradzać. Dopiero wtedy można mówić o prawdziwej miłości. A przecież chrześcijaństwo jest właśnie tym: „Będziesz kochał Pana Boga swego całym swoim sercem, duszą i umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego”. Dlatego już dość dawno temu na drzwiach kancelarii w mojej parafii umieściłem informację, jakie kryteria powinien spełniać kandydat na rodzica chrzestnego (patrz: apla powyżej). Może komuś to pomoże, może da do myślenia, a może stanie się inspiracją dla moich kolegów kapłanów. Ponieważ nie chodzi o to, że nie będąc praktykującym, nie można zostać chrzestnym. Raczej chodzi o to, że wtedy trudno zostać katolikiem.

Rodzice chrzestni to osoby, które mają za zadanie wspierać rodziców naturalnych w wychowaniu dziecka w wierze katolickiej. Aby mogli sprostać temu zadaniu, powinni być sami wzorem wiary, ponieważ wychowanie religijne odbywa się przede wszystkim przez ukazywanie wzorców. Z tego faktu wynika, że kandydaci na rodziców chrzestnych powinni:

- Prowadzić systematyczne życie sakramentalne przez udział w niedzielnej Mszy św., systematycznie przystępować do sakramentu pokuty i Komunii św.

- Jeśli żyją w małżeństwie, musi to być małżeństwo sakramentalne.

- Jeśli nie żyją w małżeństwie, powinni zachowywać czystość właściwą dla swojego stanu życia. Rodzicami chrzestnymi nie mogą być osoby mieszkające ze sobą bez ślubu, żyjące w „wolnych związkach” lub złączone tylko ślubem cywilnym.

- Kandydaci na chrzestnych powinni mieć przyjęty sakrament bierzmowania; uczący się powinni przedstawić zaświadczenie o uczestnictwie w katechezie, ewentualnie opinię katechety.

- Powinni cieszyć się dobrą opinią w swoim środowisku.

- Powinni utrzymywać więź ze swoją wspólnotą parafialną przez systematyczne przyjmowanie wizyty kolędowej i angażowanie się w miarę możliwości w życie duszpasterskie parafii.

2022-09-06 12:22

Ocena: +12 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Te cuda mogą pokazać ci, że Bóg naprawdę istnieje

[ TEMATY ]

duchowość

cuda

Fot. za mattersindia.com

W wiejskim kościele w Kerala w południowych Indiach podczas porannej Mszy św. twarz Jezusa pojawia się na Hostii

W wiejskim kościele w Kerala w południowych Indiach podczas porannej Mszy św. twarz Jezusa pojawia się na Hostii

Niezależnie od wszystkich dowodów na istnienie Boga możemy napotkać w życiu pewne znaki, które bardzo przemawiają do naszego rozumu i w sposób wstrząsający potwierdzają prawdziwość dogmatów wiary.

Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby cuda eucharystyczne, które potwierdzają wiarę w realną obecność Chrystusa wydającego się za grzechy świata w Eucharystii. Znajdujący się w katedrze w Orvieto korporał (czyli obrusik rozkładany na ołtarzu podczas mszy) jest poplamiony najprawdziwszą ludzką krwią, która wytrysnęła z Hostii podczas mszy w roku 1263.
CZYTAJ DALEJ

Kim są najbardziej znani archaniołowie?

[ TEMATY ]

archaniołowie

Family News Service

Karol Porwich/Niedziela

29 września w Kościele katolickim przypada święto trzech archaniołów – Michała, Gabriela i Rafała. Ich imiona pojawiają się na kartach Biblii. Niebiańscy wysłannicy towarzyszą ludziom w konkretnych wydarzeniach, a każdy z nich ma szczególną misję i zadanie do wykonania. Każdy z nich objawił się w konkretnym czasie. Św. Michał ukazywał się aż cztery razy, doprowadzając do ustanowienia swojej własnej bazyliki w podziemnej grocie na Górze Gargano we Włoszech.

Aniołowie są istotami duchowymi, nadrzędnymi wobec ludzi. Posiadają rozum oraz wolę. Św. Grzegorz Wielki tłumaczył, że słowo anioł nie oznacza natury, ale zadanie. „Duchy, które zapowiadają wydarzenia najbardziej doniosłe nazywają się archaniołami. Niektórzy z nich mają imiona własne, wskazujące na określone ich zadania czy posługę” – wyjaśniał papież i doktor Kościoła. Aniołowie i archaniołowie pośredniczą między Bogiem i ludźmi, a ich interwencje świadczą o tym, że są zawsze gotowi, aby nam pomóc. 29 września, w rocznicę konsekracji starożytnej bazyliki św. Michała w Rzymie Kościół katolicki wspomina trzech archaniołów, którym Bóg wyznaczył szczególne misje w historii zbawienia. Przypominamy kilka ciekawych informacji na ich temat.
CZYTAJ DALEJ

Świecki ekonom Archidiecezji Krakowskiej: ta praca to dla mnie wyzwanie

2026-09-30 14:04

[ TEMATY ]

wyzwanie

Lucjan Tabaka

ekonom Archidiecezji Krakowskiej

Archidiecezja Krakowska

Lucjan Tabaka, ekonom Archidiecezji Krakowskiej

Lucjan Tabaka, ekonom Archidiecezji Krakowskiej

Lucjan Tabaka, ekonom Archidiecezji Krakowskiej, uczestniczący w odbywającym się w środę 30. września w Warszawie spotkaniu ekonomów diecezjalnych z sekretariatem KEP, powiedział KAI, że traktuje swoją pracę jako wyzwanie ze względu na ogrom spraw w Archidiecezji, która posiada wiele nieruchomości i musi utrzymać wiele wysokiej klasy zabytków. „To jest dla mnie duże wyzwanie, bo w tym majątku kryje się wielki potencjał i wielkie ryzyko” - powiedział Tabaka, który został mianowany na swoje stanowisko 1 lipca tego roku jako pierwszy w Kościele w Polsce ekonom świecki.

Lucjan Tabaka, urodzony w 1948 r. absolwent AGH, ma bogate doświadczenie w zarządzaniu różnymi podmiotami. W latach 1998-1999 był wojewodą nowosądeckim, a po likwidacji tego województwa doradzał wojewodzie małopolskiemu. Był także w latach 2005-2014 kanclerzem Politechniki Krakowskiej. Od 2015 r. jest prezesem spółki stanowiącej w 100% własność Politechniki, która zajmuje się inwestycjami mieszkaniowymi, a jej dochód wspiera uczelnię.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję