Idzie Jezus przez ulice miasta, ale prawie nikt Go nie widzi, bądź nie chce zobaczyć. Nikt nie pochyli się przed Panem i Zbawicielem. Nikt też nie pozdrowi, wszyscy pędzą, bo jeszcze obiad niegotowy,
bo trzeba zrobić zakupy, bo... Wiele razy, idąc z boku niosącego Pana Jezusa akolity czy diakona do chorego, spostrzegam obojętność ludzi. Odczuwam, jakby bali się swojej wiary, sporadycznie ktoś zdejmie
czapkę i przyklęknie lub pochyli głowę, bądź też powie: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", albo "Szczęść Boże". Niosący ubrany jest w komże, a na piersi ma bursę z Najświętszym Sakramentem. Nie
wymaga on i osoba towarzysząca mu, by to właśnie im się kłaniano, czy pozdrawiano, ale by chociaż zwolnić trochę, pochylić strapioną codziennością głowę i oddać cześć należytą Zbawcy!
Problem staje się bardzo ogromny, przyzwyczajeni do tego, że Pan Jezus mieszka sobie na stałe w Tabernakulum i nie wychodzi poza kościół, zapominamy, że są także ludzie chorzy, cierpiący, którzy nie
mogą iść w niedzielę na Eucharystię. Z taką posługą idą do nich alumni WSD W Łomży, zanosząc potrzebującym Ciało Pana Jezusa. Uczono mnie, że jeśli zobaczę kapłana, diakona, w komży i z bursą na piersi,
to zapewne idzie do chorego z Panem Jezusem i w miarę możliwości trzeba przyklęknąć. Zastanawiam się, gdzie są katecheci, gdzie księża, gdzie rodzice, którzy na chrzcie dziecka przyrzekali wychować je
po katolicku. Jaką będziemy mieli wiarę, gdy będziemy się wstydzić Chrystusa?! Zaobserwowałem także takie zjawisko: Nabożeństwo czterdziestogodzinne w łomżyńskiej katedrze, Najświętszy Sakrament jest
przenoszony do adoracji w nastawie ołtarza, a "wierni" parafianie do domu - nie wszyscy, ale spora grupka osób, nie tylko młodych, bo dla tych, to i tak zawsze w kościele będzie za długo, ale i starsi.
Takie obrazki są bolesne i przykre - gdzie jest tego przyczyna?
Panie Jezu w postaci Chleba, daj Tomaszom współczesnego świata wiarę silną i nieustającą, by nie wstydzili się Ciebie na ulicy miast i w kościele.
Po usunięciu jednej godziny religii, wyrzuceniu jej z siatki godzin i wprowadzeniu edukacji zdrowotnej, cała Polska mogła zobaczyć, że na edukację zdrowotną zapisało się w roku 2025/2026 30% uczniów, licząc wszystkie poziomy edukacji. Na religię w roku 2024/2025 chodziło 75% uczniów. W roku 2025/26 pewno parę procent mniej.
Wprowadzić edukację zdrowotną jako przedmiot obowiązkowy, bo się sprawdził, bo jest potrzebny, bo dzieci i młodzież sobie tego życzą... Gdyby jeszcze na tym się skończyło, to wielu by rozumiało, że jak masz władzę, to siłą robisz po swojemu, mając nadzieję, że przeciwnicy nie będą krzyczeć. Ale to trzeba być homo sapiens. Nie wiem, czy to jest kwestia nieprzepracowanych traum dzieciństwa, osobistej urazy, dysfunkcji niektórych ośrodków, czy od lat pielęgnowanej nienawiści, ale pani minister nie potrafi się odnaleźć w tej kategorii.
Adres listu wymienia obok Pawła Sostenesa - być może owego przełożonego synagogi, którego pobito przed trybunałem Galliona w Koryncie (Dz 18,17); jeśli to on, dawny reprezentant oskarżycieli pisze teraz jako „brat” i współnadawca. Sam Korynt tłumaczy wiele z dalszych rozdziałów: zburzony przez Rzymian, odbudowany jako kolonia z woli Cezara w 44 roku przed Chr., stał się stolicą prowincji Achai i miastem dwóch portów - Lechajon od zachodu i Kenchry od wschodu - węzłem handlu, migracji, kultów i ambicji ludzi, którzy dorobili się szybko i chcieli znaczyć. Do wspólnoty z takiego miasta Paweł pisze: „Kościołowi Bożemu, który jest w Koryncie, uświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym” - świętość jest tu najpierw darem powołania, a dopiero potem zadaniem. Adres rozszerza się na „wszystkich, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa”: formuła „wzywać imienia Pana”, którą Joel odnosił do JHWH (Jl 3,5), zostaje przeniesiona na Jezusa - to jeden z najstarszych śladów kultu Chrystusa jako Pana i zarazem definicja chrześcijan w ogóle. Dziękczynienie jest kurtuazyjne i zarazem przenikliwe: Paweł dziękuje za ubogacenie „we wszelkie słowo i wszelkie poznanie” - logos i gnōsis to dokładnie te dary, które w Koryncie wybujały w powód podziałów i pychy; Apostoł najpierw za nie błogosławi, zanim zacznie je porządkować. Wspólnota „oczekuje objawienia się Pana” - życie chrześcijańskie ma horyzont adwentowy. A wszystko spina zdanie-kotwica: „wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa (koinōnia) z Synem swoim”. Nadzieja Kościoła nie opiera się na jakości jego członków, lecz na wierności Tego, który powołał.
- Będzie nam brakowało twojego uśmiechu, pogody ducha, twojej wiary i twojego Bożego optymizmu. Będzie nam brakowało twojej dobroci i przykładu pięknego, oddanego, zakonnego życia - powiedział ks. prał. Bogdan Bartołd, proboszcz Archikatedry Warszawskiej, w czasie Mszy św. żałobnej za duszę śp. br. Mariana Markiewicza CFCI.
Koncelebrowanej Eucharystii w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie przewodniczył abp Adrian Galbas SAC, a koncelebrowali również bp Tadeusz Bronakowski, biskup pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej, i liczne grono kapłanów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.